poniedziałek, 9 lipca 2018

plany wyjazdu na Kujawską Setkę

Grupa na kołach wyrusza z pod MCK Milanówek godz. 7,30, spotykamy  się w Kowalu ok. godz.16 z grupą turystyczną
(w przypadku intensywnych opadów  jedziemy razem wśród strugach deszczu pociągiem z Grodziska 8,54. )



13 lipca (piątek) wyjazd zapisanych na Kujawską Setkę do Gołaszewa.
Plan dojazdu w piątek to trzy trasy; turystyczna,  dalekobieżna i samochodowa.
Ci co dojeżdżają samochodem umawiają się między sobą.
Chętni na trasę dalekobieżną, czyli Milanówek - Gołaszewo dystans 140 km na kołach proszę o kontakt w celu ustalenia miejsca i godziny startu.

Trasa Turystyczna. Wyjazd pociągiem z Grodziska Maz godz. 8,54 do Skierniewic, przesiadka na
pociąg Skierniewice - Kutno , odjazd 9,48 ale do Kutna nie dojeżdżamy, wysiadamy w Żychlinie o godz. 10,44. (zakupić bilet Grodzisk -Żychlin)
Dalej na kołach 60 km przez Oporów - Strzelce - Łanięta - Szewo - Kowal - Gołaszewo.
Po drodze w Oporowie zwiedzamy zamek z przewodnikiem, w Kowalu wizyta u Kazimierza Wielkiego i obiad.
(również proszę o kontakt na trasę turystyczną)
Przyjmowanie uczestników na farmie w Gołaszewie od godz. 18,00 do 20,00
14 lipca (sobota) start na Kujawską Setkę o godz.9,00 (program dnia wg organizatora)
15 lipca (niedziela) uroczyste zakończenie 10,30 - powrót na kołach do Kutna, dalej pociągiem, dla chętnych powrót na kołach do Milanówka.

Motylowa Batorówka

... I po co to komu na świecie ?

Ani to z pierza, ani z mięsa, z kwiatka na kwiatek się wałęsa,
na kotlet to się nie nadaje, nie znosi tak jak kura jajek,
choćbyś i w ulu go zamykał, nie da ci miodu do piernika,
nie daje mleka tak jak krowy i jakiś taki - za kolorowy...
                         to nie ja, to  Wanda Chotomska

No było  tego na kąpielisku, oj było. Ale po kolei, kolej też była, ale najpierw był czołg, potem skierniewicki rajd prezydencki, potem Jeżów (najstarsze miasto na Mazowszu, z parafią z 1180 roku), potem cudowna kapliczka Matki Boskiej i teraz kolej (turystyczna wąskotorówka na trasie Rogów - Jeżów).
Potem był cel, kąpielisko Batorówka, no, bardziej to było łowisko, ale zostańmy przy kąpielisku, bo i kąpiel też była, wprawdzie w mniejszości, bo większość podziwiała, tę mniejszość co się kąpała.
Za dużo to nas nie było (12 sztuk  plus jeden zbłąkany co przez Rawę przemknął), poranny deszcz chyba wystraszył, a nie było się czego bać, pogoda się pięknie wyklarowała. Dystans; Skierniewice - Wola Łokotowa - Skierniewice 60 km. Byli i śmiałkowie na więcej, a wracając do motyli to w galeri jest tych kolorowych, co to nie na kotleta, mnóstwo, a kotlet by się przydał bo w barze na kąpielisku tylko frytki.

Acha, jak komuś się łańcuch zabrudzi to do Sławka.

poniedziałek, 2 lipca 2018

Kąpielisko Batorówka -szczegóły wyjazdu

8 lipca (niedziela) wyjazd na kąpielisko Batorówka w Woli Łokotowej k/ Jeżowa (kąpielisko, plaża, rowery wodne, bar). Start Skierniewice PKP godz. 9,30 - trasa; Skierniewice - Dębowa Góra - Julków - Borysław - Reczul - Białynin - Jankowice - Wola Łokotowska - dystans ok. 30 km
Pociąg do Skierniewic z Grodziska Maz, 8,56
Rekreacja na kąpielisku ok. 2,5 godz.
Powrót do Skierniewic ok. 14,30 trasa; Jeżów - Gzów - Byczki - Zapady - Skierniewice ok. 30 km
(chętni mogą dojechać lub wrócić na kołach ze Skierniewic)

O kąpielsku tutaj
Pogoda na niedzielę ma być już kąpielowa. (w przypadku chłodniejszej niedzieli możliwa zmiana trasy- Skierniewice - Rawa Mazowiecka -Zamek Książąt Mazowieckich - dystans podobny ok. 60 km, godziny te same)

czwartek, 28 czerwca 2018

STR na Tour de Pologone

10 sierpnia Tour de Pologone  dla amatorów w Bukowinie Tatrzańskiej. Ekipa STR już dwa razy startowała. W tym roku też jest kilku chętnych. Dystans się zwiększył, trasa wyścigu w tym roku wynosi 58 km. Wyjazd w czwartek 9 sierpnia, 10-tego wyścig, 11- sobota powrót.
Do 8 lipca zapisy dla chętnych na udział w wyścigu, i dla kibiców. (sam udział w wyścigu można zgłaszać do dnia startu, ale noclegi trzeba rezerwować jak najszybciej - lista startujących i kibiców w dziale informacje)

wtorek, 26 czerwca 2018

Lubartów wg Tadeusza


(czytaj raz jeszcze - uzupełnienie foto)

Niewiele nas zdecydowało się na wizytę na Święcie Roweru, a i to często dzieliliśmy się na zespoły.
Pociągiem pojechali: Ala, Ludwik i Tadek. Samochodem Julian i Andrzej, a Konrad częściowo rowerowo. Ala dojechała do Lubartowa i wysiadła. Ludwik ze mną dojechał do Lublina. W Lublinie pospacerowaliśmy odrobinę. Mieliśmy dwa spotkania. Jedno miłe, drugie mniej. Spotkaliśmy Krzysia M, natomiast nas spotkał pierwszy deszcz. Ruszyliśmy na rowerach. Dystans nie najdłuższy, ale teren garbaty i przeszkadzał deszczyk. W Firleju czekała już na nas Ala. Później dojechali Julek z Andrzejem a późno Konrad. Ala uratowała nam życie. Po pierwsze wyczarowała w tylko jej znany sposób kanapki na kolację, po drugie miała suszarkę, która pracowała równo.

W niedzielę na start ruszyliśmy wspólnie. Później podgrupy poruszały się po różnych trasach. Wszystkie okoliczne osady witały nas serdecznie. Mnie najbardziej podobała się Dąbrówka. Wpadliśmy tradycyjnie do Kozłówki. Piękne rozarium traciło część uroku, bo kapało za kołnierz. Na mecie koszulki, grochówki, muzyka i inne atrakcje. Po grochówce Julek z Andrzejem postanawiają wracać ( aby zdążyć na mecz- oj naiwni !!!). Porywają Alę. Zostajemy na drugą noc we trzech. Konrad, Ludwik i ja. Rano na kółkach do Lubartowa. Ja mam kupę fartu i aż dwa razy łapię Gumisia. Nie mam już zapasu, więc trasę Warszawa – Piastów pokonuję autobusem.
Lubartów przygotowany jak zwykle rewelacyjnie. Na trasach i w punktach kontrolnych dużo znajomych twarzy. Bardzo im dziękujemy. Może jeszcze kiedyś znów ich odwiedzimy.
Tyle na razie.
                                                   Tadeusz
Zdjęcia już są w Galerii 2 
a oto majstersztyk  foto
autor zdjęcia: Konrad
warto by nadać temu zdjęciu jakiś fajny tytuł - oczekuję propozycji.





środa, 20 czerwca 2018

Arboretum po raz drugi

Byliśmy tam cztery lata temu, ale Rogowskie Arboretum można zwiedzać częściej, pod warunkiem, że za każdym razem w innym miesiącu. Poprzednio w maju podziwialiśmy rododendrony, tym razem oko przykuwało alpinarium, gdzie już zakwitły lilje wodne i kosańce, a że zielone żabki wylegiwały się w środku rozkwitłego kwiatu, to był niesamowity widok. Wśród wyższych partii na uwagę zasługiwały kielichowce, a derenie kousa jak z bajki,
bielutkie, gdzie niegdzie z różowym odcieniem, ze strzępiastym oczkiem po środku, wśród zielonych listków wyglądały również bajecznie. Można by chodzić tam cały dzień, ale mieliśmy tylko półtorej godziny. Wszak to wycieczka rowerowa.
Ruszyliśmy z Rawki , puściutka, wspaniała trasa, przez wioski i pola, asfalcikiem, przez Samice (były z nami), Adamów (też był i na rowerze i w planie), potem ukazał się Julianów i Ludwików ( i też byli z nami, ale to nie ten kawałek, musieliśmy zawrócić). Potem już było ok. Tuż przed Rogowem wstąpiliśmy do Władka Reymonta, siedział na kuferku, na skalniaku w Przyłęku Dużym, czy jeździł rowerem, jak Prus, czy tylko furmanką, obserwując okolicznych chłopów, nie wiem, ale do zdjęcia założyliśmy mu kask i został choć po części rowerzystą. Po zwiedzeniu Arboretum i spotkaniu z zaprzyjaźnioną grupą rowerzystów z Warszawy UKTR
Vagabundus wróciliśmy razem do Skierniewic, oczywiście przez Przyłęk, aby i oni mogli uścisnąć pióra autora "Chłopów" (baby też ściskały) a potem przez Lipce Reymotowskie, Święte Laski, Świete Nowaki, Maków do dworca PKP w Skierniewicach. Stamtąd  pociągiem do domu. Wyszło ok 80 km, nie wszystkim Ludwik z Krzyśkiem wrócili na kołach, nabili dużo więcej a zwłaszcza Ludwik, który do Rawki również przyjechał z Michałem rowerem. Pogoda nie odpuszcza, mało rowerowa, ciut za gorąco.

wtorek, 19 czerwca 2018

najbliższy rowerowy weekend

Główna impreza w ten weekend to Święto Roweru w Lubartowie (niestety nie mogę w niej wziąć udziału, i czy stąd tak mała liczba chętnych? ), ale powodzenia. Do Lubartowa wybiera się szóstka rowerzystów, różnymi drogami, wiedzą jak, a najwięcej wie Julian (z nim proszę o kontakt) i powodzenia!

A nietypowo w piątek wieczorem , a w  zasadzie już nocą w Brwinowie odbędzie się Nocna Masa Krytyczna, dowiedziałem się o tym z prasy lokalnej, do tego zaprasza brwinowska Ala (jedna z organizatorek), coś nowego, kto ma chęć warto spróbować. Dystans niewielki - 10 km, noc Świętojańska, atrakcje nad wodą. Start na rynku w Brwinowie 21,00.
Dla chętnych z Milanówka start pod MCK godz. 20.20. Oświetlenie konieczne i to na maksa.