sobota, 10 października 2020
poniedziałek, 5 października 2020
GRATULACJE DLA DOROTKI
Gratulujemy, życzymy pięknych i przyjemnych dni z nowo narodzonym, a jak już zacznie nóżką kręcić zapraszamy na rower. Dla mamusi, tatusia, i poczwórnej babci jeszcze raz gratulacje w imieniu całego STR i pamiętajcie, najpierw dwa kółka z boku, potem patyczek, to wymaga czasu, a potem już pójdzie samo, chyba, że wybierze motór... Powodzenia Filipku.
niedziela, 4 października 2020
ZAKOŃCZENIE SEZONU 2020
Oficjalnie sezon rowerowy 2020 zakończyliśmy. Dziwny to był sezon, bez kalendarza imprez, wycieczki wymyślane na bieżąco, z koroną nad głową ale jakoś kręciliśmy. Późno się rozpoczął (dopiero w połowie czerwca) i wcześnie się skończył, a wszystko przez tę zaraze. No cóż.
Ale zanim pojechaliśmy na najważniejszą imprezę sezonu, bo u nas to jest zakończenie sezonu, nie rozpoczęcie, choć to jest najbardziej oczekujące, ale zakończenia są zaskakujące.
Tym razem d... nie urywało, Labirynt pod Warszawą (tak to się nazywa) a jest w Milanówku. Coraz trudniej znaleźć coś zaskakującego w okolicy. Na wejściu dyniowy plac i takie, dzikie węże.... Nie, nie halloween, dynie pomarańczowe, bez wydrążonych oczu, ale to takie potężne warzywko, jak potężna jest sekcja STR, (Dynia jest niezwykle ceniona ze względu na swoje właściwości odżywcze. Jej pestki to bogactwo nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz witamin z grupy B i C. Dlatego też warzywo to zostało docenione przez sztukę kulinarną, a z jego miąższu można przyrządzać przeróżne potrawy. Hindusi np. przygotują wspaniałą zupę z dyni piżmowej z dodatkiem mleka kokosowego. Dynia doskonale nadaje się do marynowania. Chętnie dodaje się ją do ciast, a pestki dyni dodawane są też do pieczywa czy słodkich ciasteczek. Dynia to wdzięczny temat kulinarny) i STR też jest ceniony i wdzięczny temat.
A my zaraz po dyniach po medale, po puchary, ale przede wszystkim po wspomnienia z mijającego sezonu, do wspólnego stołu, no cóż bez pestek dyniowych, ale bogato zastawionego. I działo się działo. I przybyła władza, i obdarowała najaktywniejszych. Puchar (drugi w karierze STR) zdobył Ludwik. A wśród pań niespodzianka, debiutanki na pierwszym miejscu podium; Agnieszka i Marzena. Gratulacje.
W gronie medalistów też nowe twarze, co mnie bardzo cieszy. Ale nie to jest najważniejsze, choć taka kwintesencja sezonu, taka zabawa. Dziękuję wszystkim za udział w koronosezonie 2020, życzę zdrówka i do zobaczenia na trasie. Zaglądajcie na stronę może przed sezonem 2021 coś jeszcze wpadnie. A tymczasem wpadnijcie do Galerii 2 na zdjęcia z zakończenia sezonu powoli odjeżdżającego.
I dziękuję za wspaniałe koło, szooook....
niedziela, 27 września 2020
Zakończenie sezonu - 3 październik (sobota)
Zakończenie jednak w sobotę (aby mieć możliwość ewentualnego przesunięcia na niedzielę, z powodów deszczowych, ale miejmy nadzieję, że pogoda dopisze)
3 październik start pod MCK godz. 10,15 - trasa niespodzianka
Uroczystość zakończenia u mnie (ul. P.Skargi 8B) godz. 13,00
Można coś dołożyć do wspólnego stołu, gril przewidziany, oczywiście puchary i medale również.środa, 23 września 2020
W niedzielę jedziemy po fosfór
Jak wiadomo ryby mają dużo fosforu, a ten dostarcza wigoru
Brykamy więc przez Radziejowice do Osady Wodnej - Grzegorzewice.
Niedziela 27 września - start pod MCK godz.10,15
Trasa; Milanówek - Grodzisk - Mościska - Kuklówka - Budy Józefowskie - Nowe Budy - Dąbrowa Radziejowicka - Tartak Brzózki - Radziejowice - Ostoja Ptaków Stawy Borki - Łowisko Ciemno Gnojna - Grzegorzewice ok. 40 km .
Powrót przez Skuły - Kaleń - Żabią Wolę ok 20 km (całość ok 60 km)
(Byliśmy już tam w 2016 roku, z innymi knajpami w okolicy problem, a że tam miło i przyjemnie, wspaniałe widoki nad stawami, proponuję powtórkę, nie wszyscy tam byli, a ci co byli będą mieli okazję spróbować innej ryby)
poniedziałek, 21 września 2020
Czersk - Nadwiślańskie Urzecze
Od Łurzyca jadę, stoi dziewka w sadzie,
O la, la, la, O la, la, laCzerwone jabłuszka od fartuszka kładzie
O la, la, la, O la, la, la
Ale ja jej się pytam, po ile sprzedaje
O la, la, la, O la, la, la
Ona odpowiada, że za darmo daje ....
No to jedziemy!
I w ostatnią niedzielę odwiedziliśmy zamek w Czersku, ale nie o zamek nam głównie chodziło (bo już tu byliśmy i z murami jesteśmy zaznajomieni) ale o imprezę "Nadwiślańskie Urzecze", no i te jabłka od Łurzyczanki (sic). A Łurzyczanek było do wyboru, do koloru, i małe i duże, i urocze i mniej, ale wszystkie w pięknych strojach. A że do Czerska kawałek drogi liznęliśmy tylko trochę imprezy, akurat trafiliśmy na koncerty zespołów URZECZEni i Kalwarki. Po murach zamkowych też pochodziliśmy, i po jarmacznych straganach owszem, miodki z Urzecza były do rozlosowania w naszej tradycyjnej zabawie, kawa też za murami się parzyła i myślę, że warto było, choć daleko. Nastukało nam 117 km, i choć pogoda sprzyja to d.. bolała.
A nasza droga do Czerska prowadziła przez Łosia (w te i we wewte). Łoś to takie duże zwierze, ale nie tylko. Jechaliśmy przez wioskę Łoś, w której wszystko kojarzyło się z łosiem. Była ulica - Do Łosia, była restauracja Po Łosiem, zakład pogrzebowy Łoś i przyczepy z Łosia (pewnie dużo rowerów by na taką przyczepę weszło). Był też pomnik Łosia, to i fotkę należało cyknąć.
Na więcej zdjęć zapraszam do Galeri 2 a na piosnkę z Urzecza tutaj


