niedziela, 31 maja 2015

Muzeum Sromów

Tak Muzeum, ale Ludowe, Muzeum Rzeźby w - Sromowie
 (nie mylić)
A tak naprawdę jedno z najpiękniejszych (No może za dużo powiedziane) ale jedno z najatrakcyjniejszych, nie znowu źle NAJATRAKCYJNIEJSZE !

O tyle atrakcyjnie, że Julian brał się nawet za drewniane kobitki, ale do Muzeum trzeba było dojechać, a ja już o drewnianych! sorry tak mi zostało, drewna było sporo.
Ogłosiłem wycieczkę do Sromowa z dystansem 110 km.
Dystans nie przestraszył. Stawiło się 31 uczestników. A trasa, szczególnie do Sromowa, nowa, ale jakże malownicza, spokojna i oby więcej takich odcinków na naszych wycieczkach. Nazwa wycieczki - "Na drewnianych rowerkach"
nie, nie były drewniane, grzaliśmy dość dobrze. Na drewnianych ganiali w Muzeum (ale był taki jeden, w zielonej koszulce, co tempo miał trochę spowol..., trochę mniejsze)



Drewniana procesja Bożego Ciała, drewniane łowickie wesele, wyścig rowerowy, młocka - drewniana mysz w sianie, powozy, skrzynie, drabiniaste wozy i popiskujące świnie.. oj i jeszcze dużo więcej. To trzeba zobaczyć.
A i kawka pod drewnianym ołtarzem.

I powrót inną, trasą już bardziej znaną, przez Bolimów, Miedniewice, gdzie na przedostatnim etapie z Drybusa do Izdebna zorganizowano wyścig o Puchar Prezesa. Puchar był, zwyciężył Raszyński Michał,
choć trójka na podium przybyła prawie w całości (zdecydowała fotokomórka ukryta w izdebnickim stawie).
W Kategorii  rowerów normalnych zwyciężył Sławek, w kategorii kobiet Żaróweczka, w kategorii młodzik Mateusz, a w kategorii "Julian" - Julian. Tak na marginesie, ja wygrałem o włos z Mistrzem Polski, a Grażyna tylko o dwa włosy wyprzedziła Juliana (w domu dostała reprymendę, już się to nie powtórzy)
Nastukało nam 115 km, niektórym więcej i dużo więcej, ale cóż liczy się z Milanówka. Nie moja wina, że np Marian mieszka w Opaczy, a inny gdzieś tam w pipidówku poza Milanówkiem (Sorry , fajnie, że jesteście). Kręcimy dalej razem a tymczasem Zapraszam do Galeri.