wtorek, 19 czerwca 2018

najbliższy rowerowy weekend

Główna impreza w ten weekend to Święto Roweru w Lubartowie (niestety nie mogę w niej wziąć udziału, i czy stąd tak mała liczba chętnych? ), ale powodzenia. Do Lubartowa wybiera się szóstka rowerzystów, różnymi drogami, wiedzą jak, a najwięcej wie Julian (z nim proszę o kontakt) i powodzenia!

A nietypowo w piątek wieczorem , a w  zasadzie już nocą w Brwinowie odbędzie się Nocna Masa Krytyczna, dowiedziałem się o tym z prasy lokalnej, do tego zaprasza brwinowska Ala (jedna z organizatorek), coś nowego, kto ma chęć warto spróbować. Dystans niewielki - 10 km, noc Świętojańska, atrakcje nad wodą. Start na rynku w Brwinowie 21,00.
Dla chętnych z Milanówka start pod MCK godz. 20.20. Oświetlenie konieczne i to na maksa.

poniedziałek, 18 czerwca 2018

i my tam byli...


Akt I


Ogłaszam całemu Światu (bo naszą stronę czytają i w Chinach, nie wiem jak ale czytają i w Wenezueli i w USA, na Ukrainie... i we Włocławku i w Milanówku), że nasza STR-owianka  MONIKA wyszła za mąż...










AKT II

I my tam byli, i im życzyli, co najlepszego można, a także wypili, co prawda nie miód, i nie wino, a obdarowani specyalnym weselnym trunkiem, dziękujemy Wać Pani (już nie Pannie) i jej Wybrankowi... i cóż; Zdrowie młodej parze, życzymy spełnia marzeń i... na ...rower też.








w niedalekiej przyszłości będzie coś jeszcze w naszej galeryi.

środa, 13 czerwca 2018

Plan trasy do Arboretum w Rogowie

17 czerwca (niedziela) wyjazd pociągiem z Grodziska Maz godz 8,56 do Rawki 
- start w Rawce 9,30.
trasa: Rawka - Samice - Trzciana - Adamów - Strzyboga - Żelazna - Borysław - Gzów - Mikulin - Rogów - dystans 40 km.

Powrót do Skierniewic przez Przyłęk Duży - Słupie - Godzianów - Dąbrowice - Skierniewice - 32 km. (razem 72 km)

Zakupić bilet powrotny do Skierniewic (ta sama cena co do Rawki), chyba, że koś planuje powrót na kołach.

wtorek, 12 czerwca 2018

Ślub Moniki już w sobotę

16 czerwca (sobota) 2018. Zbiórka pod MCK godz 16,10, na galowo, czyli STR-owo, na rowerach jedziemy z życzeniami do Moniki.
                                                            (nie dotyczy Moniki)

A, że Monika to też przeczyta, to tak dla niej tak za wczasu;
Niechaj jedna połowa drugiej 
Jak woda i słońce kwiatu
Pomaga co sił w sercu
Zrozumieć sens dwóch światów
- małżeństwa i roweru
i to pierwsze niech będzie pierwsze
a o drugim wspominaj
i jak On się da namówić
to razem z nim przybywaj.

Ślub w kościele  św. Jadwigi w Milanówku godz. 16.30.


poniedziałek, 11 czerwca 2018

Jak minął Rajd Skarżyski ?

Oto jest pytanie? Wiele jeszcze nie wiem, gdyż nie uczestniczyłem w tym rajdzie, doszły jednak do mnie jakieś słuchy. Wyjazd do Skarżyska odbył się w piątek, pociągiem do Radomia, dalej na kołach, mój plan był taki aby jechać trochę dalej przez Wąchock, odwiedzić Sołtysa i Opactwo Cystersów. Plan wykonała tylko Zosia, reszta pojechała na skróty wprost do bazy. No nie cała reszta - Michał przebył całą drogę na kołach Milanówek - Skarżysko 146 km. Wieczorem odbyła się integracja z organizatorami. A w sobotę rajd główny. I tu też nie wszyscy pojechali na jedną trasę, a że był wybór, wybierali według upodobań. MTB, 75 i 120 km.
Jak było, podobno było różnie. Bardzo chwalono Jurka ze Skarżyska, który zajął się naszą grupą. Dzięki Ci Jurek. A o parę słów ze swoich tras proszę w komentarzach. Powrót w niedzielę, też różny pociągowo- samochodowo -rowerowy. Ale wrócili wszyscy, z medalami, zadowoleni bardziej lub mniej, a i parę zdjęć w galeri się znajdzie, Zapraszam Galeria 2 i czekam na komentarze.
Poniżej relacja Michała.





Skarżyski Rajd Rowerowy podsumowanie MTB przez Michała:

Wybrałem się na Skarżyski rajd w jednym celu, wiadomo trasa MTB:) Dominik dał się namówić na tą wyprawę, więc jazda, zapisujemy się. I tu zdziwko, przy zapisach nie ma mapy, hmm jest gdzieś na facebooku, czarcie piekielny, nie mam, więc nie widziałem. Dominik sprawdził tylko opis a miał być ślad GPS, był, ale gdzie indziej... I co dalej rezygnujemy, jedziemy z resztą pozwiedzać... Aż tu nagle wyłania się znajoma postać, tak to on, przewodnik dusza towarzyska, Milanowski przyjaciel Konrad. Jupi też jedzie na mtb, pojechaliśmy razem. Najpierw w tłumie razem z resztą, potem odstaliśmy i fajnie luźniej. Została z nami Ewelina, potem dołączył Emil i tak w małym stadzie 5-osobowym - Ja, Dominik, Ewelina, Konradi  Emil dojechaliśmy do końca. Trasa super, podjazdy, zjazdy, korzenie, piachy i fajne widoczki - las, czyli tak jak trzeba. Dojechaliśmy gdzie trasa się rozwidlała ci, co na 25 prosto do mety ci, co na 35 skręcają. Komuś ta meta się spodobała, ale jedziemy dalej. I tu najpiękniejszy odcinek prowadził nad rzeczką z pięknymi widokami, szybkim zjazdem 48 po kamieniach większych i mniejszych rower sam leciał. Było nawet bagienko z kładkami jak na niebieskim w Kampinosie. Wyjechaliśmy z lasu i do Skarżyska na metę. Trasa niby łatwa ale zmachałem się jak trzeba. Kampinos czy Bolimów to taka mała zabawa dla dzieci w porównaniu z tamtymi terenami. Jak się uda trzeba powtórzyć.
Serdeczne podziękowania dla Konrada za prowadzenie, Ewelinie i Emilowi za doborowe towarzystwo. Do następnego spotkania na szlaku.

Ps.Żaden ze mnie opowiadacz ani nic z tych rzeczy... 
Ps.2 Emil świetne salto było:)

Zapraszam do filmiku ze startu udostępnionym przez tvświętokrzyska.pl tutaj
oraz relacja i foto skarżyski24.pl tutaj

czwartek, 7 czerwca 2018

podziękowania

Dziękujemy ekipie STR Milanówek za wsparcie i udział w pogrzebie naszej Mamy.
                                                                                                       Grażyna i Agnieszka

wtorek, 5 czerwca 2018

Rowerowa pielgrzymka Tereski

Nasza Tereska porwała się na taką wyprawę, że nie jeden z nas zastanawiałby się czy tam jechać?. Ona pojechała. O szczegółach wyprawy opowie nam na wspólnych wycieczkach,  na razie ma jednak przerwę, kontuzja, ale "twarda kobita" i niebawem dowiemy  się więcej.

A  poniżej już od Tereski:
Już nie pamiętam dokładnie, czy ta pielgrzymka do Santiago francuskim szlakiem Św.Jakuba znalazła mnie, czy ja ją znalazłam.
Trzeba było dojechać ~ 3500 kilometrów, żeby wsiąść na rowery 26.04 i jechać. Było ekstremalnie: długie odcinki, mocno pod górę i bardzo szybko z góry. Jako atrakcja mróz rano, w dzień +8  + 10 st. C.
Paszporty pielgrzyma od pierwszego dnia i muszla, która chroni przed niepowodzeniami na szlaku.
Było raz na rowerze, raz z rowerem, aż do wywrotki na przed ostatnim odcinku.
Wspomnienia niezapomniane, spotkania z ludźmi z całego świata, w zdecydowanej większości idących piechotą.
Bardzo bym chciała wrócić na ten szlak, ale już bez roweru, żeby bardziej przeżywać wyprawę, a mniej zmagać się z nieprzeciętnymi podjazdami i szalonymi zjazdami.
Przejechałam około 800 km, spałam w albergach i pod stołem w restauracji, drugiego dnia zużycie kalorii było na poziomie 5200kcal, później pewnie było trochę mniej.
W Milanówku byłam 12.05 po południu
                                                                              Pozdrawiam, Teresa.

Muszla na szlaku ją chroniła, może nie do końca, po powrocie do kraju Tereska zamieniła muszlę w gips, ale dochodzi do siebie i wkrótce do nas dołączy.