poniedziałek, 9 września 2013

XX Maraton Konecki

Dla nas Rowerowy Maraton Konecki to "trzydniówa" - musimy dojechać, wziąć udział w Maratonie i wrócić.
W tym roku postanowiliśmy ruszyć do Sielpi ze Skierniewic.
Miało być 120 km wyszło 132 ale co to dla nas zwłaszcza, że mieliśmy ze sobą "Lokomotywkę"
- było komu pociągnąć. 
A Maraton Konecki naprawdę jest fajecki, w tym roku było nas 23 sztuki i ponownie jak rok temu byliśmy najliczniejszą grupą.




Po przyjeździe do Sielpi, zapisaniu, zakwaterowaniu, poszliśmy na rybkę. Potem duchowo, no i nie tylko przygotowywaliśmy się do jutrzejszego startu. Były do wyboru trzy dystanse - 75, 135 i 180 (na każdym wyszło trochę więcej) ale obstawiliśmy wszystkie - 12 osób pojechało na 75 - 9 na 135 i - 2 na 180. Wszyscy ukończyli.Wieczorem było ognisko, kełbacha i dyskoteka.
Rano w niedzielę uroczystość zakończenia Maratonu, ale tylko Koneckiego. Na początek grochówa, potem medale,dyplomy, nagrody i jak zwykle głupie przyśpiewki milanowskiej grupy - te medale to ja wale, wale w domu gwóźdź do ściany, rajd konecki wspominamy (a medale w tym roku były naprawdę ładne, już walnąłem w ścianę kolejny gwóźdź, już wisi).

Dziękujemy organizatorom PTTK Końskie za miłe przyjęcie.
Andrzejkowi też - żono moja, serce moje, nie ma takich jak my dwoje...
Zaprzyjaźnionym rowerzystom za ponowne wspaniałe chwile, rodzince Orlińskich, cyklistom z Włocławka, Renatce z Kigari i jej grupie (zajrzymy do was), STC Skarżysku (pozdro dla Basi, Jurka i reszty) dzięki dla pana dyrektora, który pokazał nam zakład w Mieleńcu, chłopakom z Końskich, którzy połączyli się z naszą grupą na 130-stce i wszystkim nowym, których poznaliśmy. Tobie też, ale zapomniałem jak się nazywasz. Do zobaczenia.

Czas wracać.
Mieliśmy jechać do Radomia i  stamtąd pociągiem, ale znalazł się taki co powiedział, że zna trasę do Skierniewic 90-cio kilometrową, większość uwierzyła, (Mietek masz przechlapane), pojechaliśmy, wyszło 115, jakoś dotarliśmy.



Galeria zdjęć już dostępna, ale może być jeszcze jedna, tera sporo ludzi ma aparaty.



niedziela, 8 września 2013

Maraton Konecki zaliczony

Dziś tylko napiszę, że zaliczyliśmy Maraton Konecki
1. Skierniewice - Sielpia 132 km
2. Udział w Maratonie różny - 80 km, 140 i 200 km
3. Sielpia - Skierniewice 115 km
Szczegóły i zdjęcia wkrótce.
Dla przypomnienia piosenka



MARATON KONECKI, MARATON KONECKI
TEN DOPIERO JEST FAJECKI
KONECKI MARATON, KONECKI MARATON
TO DOPIERO SŁODKI BATON
SIELPIA WIELKA, SIELPIA WIELKA
TU PRZYJEŻDŻA MICHAŁ BELKA
ZBYSZEK GONTEK, ZBYSZEK GONTEK
TO DOPIERO JEST POCZĄTEK
NIEBO, PIEKŁO, BEDLNO, KOŃSKIE
TO TERENY BARDZO SWOJSKIE
RYBKA PYSZNA TUŻ ZA PŁOTEM
KAŻDY NA NIĄ MA OCHOTĘ
A NA KONIEC TE MEDALE
TE MEDALE TO JA WALE
WALE W DOMU GWOŹDŹ DO ŚCIANY
RAJD KONECKI WSPOMINAMY

środa, 4 września 2013

wybrane z komentarzy

Halo halo rowerzyści.
Nie wiem gdzie to umieścić ale w poniedziałek w lidlu ubrania jesienne na rower, typu cieplejsze gacie, rękawiczki, kurtki, koszulki.
Pzdr
Dorota

poniedziałek, 2 września 2013

Wyjazd na Maraton Konecki


Wyjazd do Sielpi 6 września (piątek)
Odjazd pociągu do Skierniewic z Milanówka godz. 7,57.

UWAGA;
Kto chce oddać  bagaż do samochodu proszę o dostarczenie do mnie do czwartku do godz.18,30
Adam


Maurzyce

Ok. półtorej godziny przed wyjazdem zaczęło, padać, następnie już lać. Telefon rozgrzewał mi się do czerwoności. Jedziemy,  ja rezygnuję, ja nie jadę, co robimy. W końcu zapadła decyzja - odwołujemy.
Ale nie wszyscy dali się odwołać. Tomek pojechał już na kołach do Skierniewic, Halinka z Dorotą postanowiły, że jadą, może przestanie padać. Staszek też nie zrezygnował.
Ze Skierniewic do skansenu w Maurzycach pojechali we czwórkę, tam spotkali Janusza, który przyjechał na kołach z Milanówka.
Nie spadła już ani kropla.



Oglądając całość zdjęć w galerii, jest czego żałować. Na pewno jeszcze się tam wybierzemy.
W drodze powrotnej wstąpili jeszcze na most na rzece Słudwi, pierwszy na świecie spawany most stalowej konstrukcji.

Halinka, Dorota i Staszek wrócili do Skierniewic i stamtąd do domu pociągiem. Wykręcili 80 km.
Janusz z Tomkiem wrócili na kołach. Im stuknęło 160 km.


Zalew Zegrzyński (z lekkim poślizgiem)


15 sierpnia mimo, że tego dnia było pusto w naszym kalendarzu Dominik rzucił hasło Zalew Zegrzyński. Zebrała się piątka chętnych. Monika, Michał, Władek, Dominik i Andrzej. Andrzej jednak niespodziewanie musiał wrócić do domu. Do Nieporętu dojechała czwórka. Zrobili niezły dystans - 145 km. 


IKONA MONIKI

Pamiętacie Otwarte Ogrody u Tereski?
Oprócz koronek podziwialiśmy sztukę pisania ikon.
Tam właśnie Monika rozpoczęła pisać - malować ikonę Świętej Rodziny.
Przebywa teraz w Edynburgu i właśnie ją skończyła.




Oto efekt.



















Pozdrowienia dla artystki.