poniedziałek, 20 sierpnia 2012

ŚLUB DOROTKI - 18 sierpnia 2012

Dorotka śmigała z nami po okolicy w ramach Niedzieli na dwóch kółkach, no ale rower rowerem, postanowiła wyjść za mąż. A my na rowerach do kościoła, wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, ale pamiętaj, jak na rower to z nami. Mąż obiecał, że jeszcze nie raz pojedzie i słowa dotrzymał, po dwóch tygodniach Dorotka pojawiła się z nami na trasie.

piątek, 17 sierpnia 2012

Z MILANOWKA PRZEZ BORY TUCHOLSKIE DO GDAŃSKA - 15-17 SIERPNIA 2012


Na ostatniej "Niedzieli na dwóch kółkach" Janusz rzucił hasło - kto jedzie ze mną do Gdańska? Zgłosiłem się, patrzę wkoło, tylko ja, no dobra pojedziemy we dwóch.
Dzień przed wyjazdem wieczorem spotkaliśmy się aby omówić szczegóły, pogoda była nie najlepsza. Umówiliśmy się na 6,30 jak nie będzie padać. Wstałem po piątej, pogoda okey, ruszamy. O 6,30 spotkaliśmy się, na rogu Słowackiego i Wojska Polskiego, jedziemy. O 6,40 zaczęło padać. Ale skoro już wyruszyliśmy jedziemy dalej, jedziemy, jedziemy, Sochaczew, Zdwórz, Gostynin, Włocławek, (na zdjęciach most nad Wisłą we Włocławku) chyba dość, szukamy noclegu, jeszcze, trochę, jeszcze trochę, w agroturystyce brak miejsc, jeszcze trochę, Czernikowo pod Toruniem, jest hotel, są miejsca zostajemy. Na liczniku równe 200 km.Hotel luksusowy, jest gdzie zostawić rowery, szybki prysznic i do restauracji, golonka, dwa głębsze, i nawet nie pamiętam kiedy usnąłem...
 
Na drugi dzień zaplanowaliśmy odwiedzić rodzinę Janusza pod Kościerzyną, a więc na Bory Tucholskie,  tędy, może tedy nad jeziorkiem trasa przepiękna, licznik bije a Kościerzyny nie widać. Po 170 km miałem już dość, ale cóż, nie zostanę, pedałujemy dalej. Do celu dotarliśmy po 20-stej. Nastukało 210 km.
Z Kościerzyny to już rzut beretem, do Gdańska pozostało nam 75 km, a trasa jak w górach, zjazdy, podjazdy i Gdańsk. Na starówce zjedliśmy rybę i na pociąg do Warszawy. Słoneczny opóźniony 80 min,, za Tczewem awaria sieci trakcyjnej, zerwaliśmy linię, postój ponad 3 godz. do Warszawy przyjechaliśmy przed 3,00, ponad godzinę oczekiwania na pociąg do Milanówka i wreszcie w domu.
Po podróży:
Ja: Mam dość już się nie piszę na takie wycieczki (po kilku dniach, a może...)
Janusz: Teraz spróbował bym jakiegoś etapu na 300....


                                                                                                 

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

ŻYRARDÓW I OKOLICE - 12 sierpnia 2012

Wycieczka organizowana przez Ursynowski Klub Turystyki Kolarskiej VAGABUNDUS.
Bywałem już z żoną na wycieczkach Vagabundusa w zeszłym roku, tym razem postanowiłem zabrać milanowską grupę. Start w Żyrardowie.Prowadził Jan Puchlerski, który serdecznie nas przyjął jak i cały Vagabundus.
Zwiedzaliśmy głownie okoliczne dworki i klasztor w Miedniewicach, ale największe wrażenie zrobił zrujnowany (w odbudowie) pałac Ogińskiego w Guzowie.

I tak z przerwą na kawę w Izdebnie, gdzie bardziej zaprzyjaźniliśmy się z Vagabundusem dotarliśmy do Grodziska. Tam przy pomniku Benedykcińskiego, no może Chełmońskiego (mylą mi się ci dwaj panowie, oba ma brodę) pożegnalismy cyklistów z Ursynowa i wróciliśmy do Milanówka.
Dystans przejechany 54 km.




poniedziałek, 6 sierpnia 2012

ŻELAZOWA WOLA 5 sierpnia 2012

Żelazowa Wola dołączyła już w trakcie kalendarza imprez, gdyż planując Niedzielę na dwóch kółkach nie dołączyłem tego miejsca, ponieważ myślałem, że tam już wszyscy byli. Okazało się, że byli, nawet niejednokrotnie ale pojechaliby raz jeszcze. I tak zebrało się 22 osoby (na zdjęciu nie wszyscy, gdyż rozpiechszli się po parku - rozpiechszli jakieś dziwne słowo, po prostu byli w różnych miejscach)).
Ale zanim wkroczyliśmy do parku i wysłuchaliśmy Chopinowskiego koncertu, byliśmy naprzeciwko na łące, na tradycyjnej kawce i koncercie Jana, który dał popis na organkach.
Kto lepszy - Chopin czy Owsianka, rzecz gustu, mnie bardziej kręcił ten na łące, sory Fryderyku.
Jednak Żelazowa Wola odwiedzana już wielokrotnie ciągle ciągnie, może w przyszłym roku też...
Dystans w obie strony 87 km.



niedziela, 5 sierpnia 2012

KOSZULKI

 Mamy już swoje klubowe koszulki z naszym logo, herbem Milanówka, pierwsze 10 od MCK druga dziesiątka od burmistrza
Tera na trasie będzie czerwono, nie żeby "czerwono" ale widać nas

piątek, 27 lipca 2012

TWOJA AUTORSKA TRASA - 22 lipca 2012

Twoja autorska trasa to tytuł kolejnej "Niedzieli na dwóch kółkach", każdy z uczestników miał przybyć na start z własnym pomysłem na trasę. Propozycje padały rożne, ale przewijało się hasło, jędźmy gdzieś nad wodę. A że nie mogliśmy się zdecydować czy jechać na Hamernię czy Zalew Żyrardowski postanowiliśmy zajrzeć i tu i tam. Wyszło 67 km, a uczestniczyło najwięcej osób w tym roku - 29.
Do rozlosowania w marynarza były ręczniki kapielowe, wygrali Jadzia i Janusz. I Janusz nad zalewem żyrardowskim postanowił go wykorzystać, rzucił się do zalewu w butach, stroju kolarskim, i komórką w kieszeni, która pod wodą zaczęła dzwonić... komórka wytrzymała, Janusz też, ręcznik okazał się bardzo przydatny, zawiódł tylko aparat stad brak zdjęć, a cykało się sporooooo.

wtorek, 10 lipca 2012

PALMIRY - 8 lipca 2012

Najdłuższa w tym roku "Niedziela na dwóch kółkach" - 90 km. Poranek pogodowo był wzorowy, na rower jak w sam raz, później było nieco gorzej, czyli gorąco. Na wycieczkę zawitał również burmistrz Milanówka Jerzy Wysocki, Michał po raz pierwszy (który później okaże się nierozerwalnym ogniwem tworzącej się grupy), kilka nowych osób i skromna reprezentacja TCJ Jaktorów.  Do Palmir kręciliśmy przez Żuków, Rokitno, Józefów, Mariew a ostatnie 4 km przez Puszczę Kampinowską po brukowej drodze. W Palmirach zwiedziliśmy cmentarz i muzeum pamięci ofiar II Wojny Światowej. Muzeum opuszczaliśmy w ciszy, bo chyba każdy z nas gdzieś tam w myślach analizował ogrom tej tragedii.



Następnie przy kawie powspominaliśmy poprzednie wyprawy, obejrzeliśmy kronikę STR Milanówek i w powrotną drogę ruszyliśmy przez wieś Palmiry, Wiersze, Roztokę, Leszno i Błonie.