15 kwietnia (niedziela) - Prywatne Muzeum Diabła Polskiego - nietypowe, znajduje się w piwnicy bloku na Mokotowie, a kolekcja niebagatela, ponad 2800 diabłów (wejście po 5 osób).
Start pod MCK godz. 9,00.
Trasa; Milanówek - Otrębusy - Nadarzyn - Łazy - Janczewice - Podolszyn - Dawidy - Warszawa Służew - Mokotów (Bukowińska 26) - powrót: Służew - Dawidy - Falenty - Suchy Las - Komorów - Parzniew - Brwinów - Milanówek.
Dystans ok. 80 km
środa, 11 kwietnia 2018
niedziela, 8 kwietnia 2018
Muzeum lniarstwa - Żyrardów
...Dziękuję ci. mój ojcze, żeś mi to uczynił, czego moje niespokojne chęci uczynić nie mogły. Złota chciałem, a tyś mi lepszą rzecz dał. Bo w złocie możni tylko by chodzili, a w tym lnie oto cały lud mój ubogi chodzić będzie. I zaraz dał krajać koszule z płótna onego i sierotom rozdzielić, z czego wielka radość była w całym kraju.
Jak to ze lnem było - Maria Konopnicka
A jak było u nas.
Wycieczka do Muzeum Lniarstwa w Żyrardowie, wreszcie pogoda, frekwencja po byku 38 sztuk od nas, do tego goście (w sąsiedniej Podkowie Leśnej powstaje Sekcja Rowerowa, przyjechali podpatrzeć, ze swoim burmistrzem, w liczbie, szok, jak na pierwszy raz 21 sztuk - oczko, i niech im się dzieje jak najlepiej, jeszcze nie raz się spotkamy) ... to w sumie nas było 59 a kilometrów tylko 55 (niespełna kilometr na łebka)
Daliśmy radę, dziś Podkowa zobaczyła jak my to robimy, jutro my będziemy podpatrywać Podkowę.
Człowiek całe życie się uczy a butla wybucha raz na 6 lat (taka dygresja dla wtajemniczonych, nie wszystko zawsze się może udać). Ale wycieczka się udała, takie mam odczucia, Ela z Podkowy również.
(może ten wiatyr na powrocie niepotrzebny, ale cóż pęto kiełbasy i do przodu)
A Muzeum? Jak to ze lnem było, a było, po nitce do kłębka, albo i jeszcze wcześniej, od roślinki do kołtuna, od kołtuna do niteczki, od niteczki do płócienka, a z płócienka sukieneczka, albo i obrusik, albo zgrzebna koszula...
Potwierdził to kołtun dwugarbny, choć nie wchodził w szkodę, a nam po tej lekcji, aż tak nieodległej historii trochę szkoda, szkoda żyrardowskiego lnu, szkoda milanowskiego jedwabiu, pozostał nam jedwab- pekin, len- pekin i muzeum....
ale oprócz czytania tych wypocin zajrzycie do galerii 2 - foto mówi więcej,... to już wkrótce.
Jak to ze lnem było - Maria Konopnicka
A jak było u nas.
Wycieczka do Muzeum Lniarstwa w Żyrardowie, wreszcie pogoda, frekwencja po byku 38 sztuk od nas, do tego goście (w sąsiedniej Podkowie Leśnej powstaje Sekcja Rowerowa, przyjechali podpatrzeć, ze swoim burmistrzem, w liczbie, szok, jak na pierwszy raz 21 sztuk - oczko, i niech im się dzieje jak najlepiej, jeszcze nie raz się spotkamy) ... to w sumie nas było 59 a kilometrów tylko 55 (niespełna kilometr na łebka)
Daliśmy radę, dziś Podkowa zobaczyła jak my to robimy, jutro my będziemy podpatrywać Podkowę.
Człowiek całe życie się uczy a butla wybucha raz na 6 lat (taka dygresja dla wtajemniczonych, nie wszystko zawsze się może udać). Ale wycieczka się udała, takie mam odczucia, Ela z Podkowy również.
(może ten wiatyr na powrocie niepotrzebny, ale cóż pęto kiełbasy i do przodu)
A Muzeum? Jak to ze lnem było, a było, po nitce do kłębka, albo i jeszcze wcześniej, od roślinki do kołtuna, od kołtuna do niteczki, od niteczki do płócienka, a z płócienka sukieneczka, albo i obrusik, albo zgrzebna koszula...
ale oprócz czytania tych wypocin zajrzycie do galerii 2 - foto mówi więcej,... to już wkrótce.
poniedziałek, 2 kwietnia 2018
po nitce do kłębka
8 kwietnia zawitamy do Muzeum lniarstwa w Żyrardowie
Start pod MCK Milanówek godz. 10,00.
Uprząśniczki siedzą jak anioł dzieweczki, prządą, sobie prządą ... lniane ... niteczki
wobec tego tak; przez wątek i osnowę...
Wątek; Milanówek - Chlebnia - Izdebno - Stanisławów - Holendry Baranowskie - Feliksów - Nowe Kozłowice - Żyrardów --- Muzeum Lniarstwa ---
Osnowa; Żyrardów - Międzyborów - Stare Budy Radziejowskie - Kuklówka Zarzeczna - Mościska - Grodzisk - Milanówek. Dystans ok 55 km.
Start pod MCK Milanówek godz. 10,00.
Uprząśniczki siedzą jak anioł dzieweczki, prządą, sobie prządą ... lniane ... niteczki
wobec tego tak; przez wątek i osnowę...
Wątek; Milanówek - Chlebnia - Izdebno - Stanisławów - Holendry Baranowskie - Feliksów - Nowe Kozłowice - Żyrardów --- Muzeum Lniarstwa ---
Osnowa; Żyrardów - Międzyborów - Stare Budy Radziejowskie - Kuklówka Zarzeczna - Mościska - Grodzisk - Milanówek. Dystans ok 55 km.
wtorek, 27 marca 2018
niedziela, 25 marca 2018
Zagroda Ojrzanów
Wchodzę do kibla... i szok, niby zajęte, a jednak wolne miejsce się znajdzie, nawet posikać w spokoju można, bąka puścić też można swobodnie, ale coś tam w głębi ducha... ona - niby nieruchoma, jednak siedzi obok, nie żąda 2 zł, patrzy przed siebie i sruuu...
Sory, źle zacząłem, a więc do rzeczy.
... Co ma wspólnego piła mechaniczna z papierem toaletowym ?
odpowiedź - jeden niewłaściwy ruch i palec uje...ny.
Też źle, zacznę od początku...
Pogoda w końcu dała się udobruchać. Jak na Dzień Słońca przystało, nie wiało, nie padało, świeciło żółte z nieba, na rowerach 61 sztuk + pies, och jak miło. W Zagrodzie nas miło przyjęto. Miło się zintegrowało z Vagabundusem, kółeczko z nagrodami też było miłe. Ogólnie miłujcie się w Międzynarodowy Dzień Słońca.
Ale wszystko dobre co się dobrze kończy. Skończyło się dobrze, ale wątki dobra też można dzielić na czworo, jak ten włos. Nie wiem jak Vagabundus, nasze drogi rozeszły się w Tarczynie, a naszych trochę prześladował pech, czy ten czwarty włos.
Najpierw przewrócił się Zbyszek, twardy chłopak, pojechał dalej. Potem Maniuś, gleba i czerwona kałuża wokół, ale w sumie ok!, Maniuś zaliczył lekkie szlify na łokciu, a czerwona kałuża, to rozbite wino zakupione w Zagrodzie.Zdjęcia w Galerii 2
środa, 21 marca 2018
wycieczka z Vagabundusem
25.03 - niedziela. Coroczna, tradycyjna wycieczka z Okazji Międzynarodowego Dnia Słońca z grupą
UKTR Vagabundus. Punt docelowy ten sam - Zagroda Ojrzanów, ale inna trasa.
Start PKP Grodzisk Maz godz.10,00
trasa: Grodzisk - Siestrzeń - Żabia Wola - Ojrzanów (przerwa na posiłek) - powrót przez Tarczyn do Milanówka (Vagabundus z Tarczyna rusza przez Zalesie do Kabat)
Uwaga z soboty na niedzielę zmiana czasu.
UKTR Vagabundus. Punt docelowy ten sam - Zagroda Ojrzanów, ale inna trasa.
Start PKP Grodzisk Maz godz.10,00
trasa: Grodzisk - Siestrzeń - Żabia Wola - Ojrzanów (przerwa na posiłek) - powrót przez Tarczyn do Milanówka (Vagabundus z Tarczyna rusza przez Zalesie do Kabat)
Uwaga z soboty na niedzielę zmiana czasu.
niedziela, 18 marca 2018
rozpoczęliśmy w 2018
tak 18 marca rozpoczęliśmy, a miało być tak pięknie, pogodnie i w większym gronie i przyszła zima... i było pięknie i pogodnie (-4 ale słonecznie) i w większym gronie... o dobrze że rozpoczęliśmy teraz będzie łatwiej, ruszamy
a łatwo nie było, choć skróciłem trochę trasę ale w pewnym momencie droga się skończyła, ale - daliśmy radę.
W drodze napotkaliśmy nieznajomą armię, ale okazało się że to sojusznicy, może nie nasi ale naszych dziewczyn, obyło się bez walki. A ogólnie - wiaterek nie za duży, taki zefirek, nie Witold 4 czy Aleksy jak to mówią w Ameryce, taki mały, "polski Stasiu wczesnowiosenny", droga - biała, a więc czysta, wszakże to biel.
A że były i przeszkody, no cóż, zawsze komuś coś przeszkadza, rów z wodą, belka (kiedyś trenowałem lekkoatletykę a moją koronną konkurencją był bieg z przeszkodami, a w nim rów z wodą, och jak miło przywołać wspomnienia z pięknych młodzieńczych lat)
Wróćmy jednak do teraźniejszości, ale rów z wodą był!!!
Za rowem już niedaleko do punktu kulminacyjnego - "Gruzińskiej Przystani" - Dotarliśmy, a tam jak w Gruzji - chinkali, chaczpuri, kutbari, gruzińskie wino, muzyka i taniec. Polecamy. Był jeszcze Adam M, ? Mickiewicz to może nie był, ale podpisywał swoją książkę, może nie "Pana Tadeusza"
może bardziej "Chłopoka z Milanówka" - Ale o rowerach, o trasach rowerowych a nie mrówkach wędrujących w okolice spuchniętych nóg Telimeny. Ale wróćmy do Gruzji, tam było wspaniale, w Łazach także przyjemnie, ale czas wracać, ze wspomnień i marzeń do rzeczywistości. A ta już za tydzień, pomarzymy ponownie, pojedziemy, pokręcimy, pomyślimy...
___ od tego roku zdjęcia będą się ukazywać w GALERII 2
a łatwo nie było, choć skróciłem trochę trasę ale w pewnym momencie droga się skończyła, ale - daliśmy radę.
W drodze napotkaliśmy nieznajomą armię, ale okazało się że to sojusznicy, może nie nasi ale naszych dziewczyn, obyło się bez walki. A ogólnie - wiaterek nie za duży, taki zefirek, nie Witold 4 czy Aleksy jak to mówią w Ameryce, taki mały, "polski Stasiu wczesnowiosenny", droga - biała, a więc czysta, wszakże to biel.A że były i przeszkody, no cóż, zawsze komuś coś przeszkadza, rów z wodą, belka (kiedyś trenowałem lekkoatletykę a moją koronną konkurencją był bieg z przeszkodami, a w nim rów z wodą, och jak miło przywołać wspomnienia z pięknych młodzieńczych lat)
Wróćmy jednak do teraźniejszości, ale rów z wodą był!!!
może bardziej "Chłopoka z Milanówka" - Ale o rowerach, o trasach rowerowych a nie mrówkach wędrujących w okolice spuchniętych nóg Telimeny. Ale wróćmy do Gruzji, tam było wspaniale, w Łazach także przyjemnie, ale czas wracać, ze wspomnień i marzeń do rzeczywistości. A ta już za tydzień, pomarzymy ponownie, pojedziemy, pokręcimy, pomyślimy...
___ od tego roku zdjęcia będą się ukazywać w GALERII 2
Subskrybuj:
Posty (Atom)







