wtorek, 15 czerwca 2021
poniedziałek, 14 czerwca 2021
Żelazowa Wola - Chopin i siano
Czy siano ma coś wspólnego z Chopinem. okazuje się, że tak. Otóż w jednym z listów do przyjaciela Wojciecha Grzymały, gdy był już chory pisał z Chailot; ...jestem mocniejszy, bom się podjadł i odrzucił lekarstwa — ale tak samo dyszę i kaszlę, tylko że znoszę łatwiej. — Grać jeszcze nie zacząłem — komponować nie mogę — nie wiem, jakie siano będę jadł niedługo...
A w Żelazowej Woli siana ci dostatek, w bele pozwijane, nic tylko jeść. Ale zanim STR trafiło na siano, wprzódy zajrzeliśmy do dworku Chopina, na koncert Magdaleny Lisak (ale czy to ona grała, drzwi zamknięte, i tylko muzyka zza ścian pałacyku, a wokół Dzień Dziecka, szczudlarze, teatrzyki, nawet krówki z Milanówka). Ale Żelazowa Wola to najczęściej odwiedzane miejsce przez STR. I choć byliśmy tam już wiele razy, to dróg do miejsca urodzin kompozytora z Milanówka jest wiele. Tym razem również była odmienna trasa niż poprzednie, choć kilometrowa podobna. Na licznikach wybiło 80 km. I była muzyka i kawka i siano i pogoda dopisała, może wiatru za dużo, ale ogólnie ok. Co prawda na tej odmiennej trasie zdarzył się wywrotka, moja żona wpadła w błoto, dwóch Kornackich musiało ją podnosić, ja byłem daleko, ale to chyba po tym sianie nabrała wagi, chyba, że chłopaki tak upojeni muzyką Chopina stracili siły, ale skończyło się sukcesem. Zapraszam do Galerii zdjęć
piątek, 11 czerwca 2021
Klops ! - pojeździliśmy po Milanówku
Relacja z rajdu po Milanówku:
foto z archiwum Rajdów po Milanówku
Po prawie dwudziestu latach tradycyjnych rajdów po Milanówku, górą nie do zdobycia stała się biurokracja, i to na dzień przed planowanym rajdem impreza została odwołana. Czy pokonamy tę górę, czy wjedziemy na nią, na dzień dzisiejszy nie wiem. Dorośli to jakoś starali się zrozumieć, dzieci, które od kilku dni szykowały się na ten rajd już nie. I cóż mam więcej napisać; moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina... a może nie? Tak sobie myślę, może za tym wszystkim stoi ktoś inny, ale widocznie myślenie nie jest moją najsilniejszą stroną, może trzeba nad tym popracować, ale czy warto? A z drugiej strony poddać się przed startem, nie wypada, prawdziwi sportowcy walczą do końca, choćby mieli zająć ostatnie miejsce. Można i kręcić w pojedynkę, w duecie, ale wspomnę fragment naszego hymnu STR; Co cię kręci , co cię bierze, WSPÓLNA jazda na rowerze, z drogi śledzie życząc zdrówka...
wtorek, 8 czerwca 2021
Zmiana planu - w najbliższą niedzielę 13 czerwca
Miała być Warszawa, Praga i Bazar Różyckiego, będzie za tydzień (20 czerwca) a tymczasem śmigniemy do Żelazowej Woli, która była w terminie późniejszym.
Żelazowa Wola to chyba najczęściej odwiedzane przez nas miejsce. Jeździł tam STR od 2002 roku, kiedy jeszcze sekcję prowadził Jerzy Majewski. W 2012 kiedy ja przejąłem dowództwo pojechaliśmy tam pierwszy raz w klubowych koszulkach. 13 czerwca jedziemy po raz wtóry. Rozpoczęły się Chopinowskie Recitale. O godz. 12.00 koncert Magdaleny Lisak, potem kawka w pobliżu parku Chopina.
Trasa; Milanówek - Chlebnia - Zabłotnia - Karolina - Boża Wola - Seroki Parcel - Paprotnia - Stare Paski - Szczytno - Żelazowa Wola. Powrót trochę inaczej. Całkowity dystans ok 80 km. Start pod MCK godz.9.15.
A w sobotę Rajd ulicami Milanówka - start polana Starodęby godz.11.00. Nie może was zabraknąć !
W kalendarzu na rok 2021 mała korekta.
Zalew Sulejowski - czerwcówka
A może byśmy tak najmilszy wpadli na dzień do Tomaszowa, może tam jeszcze zmierzchem złotym ta sama cisza trwa wrześniowa...
A u nas Tomaszów był w czerwcu, też wpadliśmy na jeden dzień, ale obok nad Zalewem Sulejowskim spędziliśmy cudowne, letnie czerwcowe dnie i wieczory. Potrzeba było odreagować po zarazie, po zimnym maju... A było tak, bociana dziobał szpak, potem przyszła zmiana i szpak dziobał bociana. Ze Skierniewic na kołach ruszyliśmy nad zalew ( z Zosią) do Karolinowa. Po drodze rybka, trochę inną trasą, nastukało 88 km. W Pensjonacie Libra mieliśmy bazę.
Zalew objechać dookoła to był mus, tak na początek, drogi przeróżne, rowerowe ale i piesze, piachu nie brakowało, klasztor Cystersów w Sulejowie zaliczyliśmy, ale bez muzeum, za to z drewnianymi kompanami z dawnych lat. Niebieskie Źródła, Kopalnia Biała Góra, Skansen rzeki Pilicy, Tomaszów Ewy Demarczyk, Nadgórzyckie Groty zwiedziliśmy. W drodze powrotnej zabrakło nam czasu na Łódź, wpadliśmy szybko na Piotrkowską, coś na ząb i na pociąg. W sumie nakręciliśmy 257 km. Trzy wieczory spędziliśmy jak należy, wesoło, integracyjnie. A co mnie zaskoczyło, teren wokół zalewu już kiedyś zwiedzałem, w Grotach byłem po raz pierwszy i polecam, warto, a najlepsze były śniadanie na bazie, po takim śniadaniu każdy następny dzień był coraz lepszy. Wypoczęliśmy, pokręciliśmy, pozwiedzaliśmy, pobawiliśmy się, tego było trzeba.Zapraszam do Galeri zdjęć.
poniedziałek, 7 czerwca 2021
niedziela, 30 maja 2021
W Wesołej Zagrodzie było wesoło !
Tak blisko, a tak wesoło. Wesoło robiło się z minuty na minutę. Ale na początek szok i wielki podziw dla gospodarzy, stworzyć takie miejsce, pełen szacun. Pasja, zamiłowanie do zwierząt i otwarcie z jakim goszczą przybyłych niesamowite. Takie małe zoo, z myślą o wycieczkach dla dzieci, to jakiś absurd, dorośli również czują się tu jak w raju. Gospodarza opowieści zachwycały. Laurek na temat tej zagrody można by pisać wiele. My chyląc czoła, te spod kasków rowerowych bijemy pokłony. Dziękujemy.
I cóż pisać o samej trasie rowerowej, wszak to wycieczka niedzielna, drogami którymi już nie raz przejeżdżaliśmy. Nigdy tu jednak nie byliśmy. W zagrodzie nie tylko zwierzęta na wyciągniecie ręki ale i świetna zabawa z konkursami, a ten najciekawszy to dojenie krowy. Ja próbowałem, ale mi nie szło, ale żeby w finale wystąpiły moje dziewczyny, żona i córka, niemające ze wsią nic wspólnego, toż to szok. Grażyna okazała się bezkonkurencyjna, i teraz zastanawiam się dlaczego została zwykłym technologiem farmacji, a mogła zostać zostać dojarką number one. Wieńców laurowych, czyli pawich piór do zdobycia było więcej. Justyna najlepiej odpowiadała na pytania, dostała pióro i strusia na pięć minut, ale ten początkowo mało się nią interesował, widział, że Sławek patrzy, ale gdy ten na chwilę się odwrócił, struś odtańczył taniec godowy. Co było dalej, nie pamiętam, na chwilę zgubiłem wątek, ale dalej się działo. Było ognisko, chwila biesiady, a na zakończenie tańce, w tym taneczny konkurs, w którym mi nawet nieźle szło, ale położyło mnie tango. Wyjeżdżaliśmy natomiast z podniesioną głową. Wesołą Zagrodę warto polecać, i choć kilometrów nie nakręciliśmy za wiele, dla takich chwil warto. Kto się nie zgadza niech wali w komentarzach.
Więcej zdjęć w naszej Galerii 2018-2021.



