Do tego łodyga bardzo długa, i już słonecznik wesoło mruga.
czwartek, 31 sierpnia 2023
W blasku słoneczników
poniedziałek, 28 sierpnia 2023
OLENDERFEST (sobota 2 września) Uwaga zmiana czasu wyjazdu
poniedziałek, 21 sierpnia 2023
Słoneczniki za Stodołą Parole - (Portugalia)
27 sierpnia - niedziela (miały być Bagna Całowanie, ale zawirowania na PKP i dojazd do Otwocka wymusiły zmianę). Odwiedzimy Stodołę Parole ze słonecznikowym polem, idealnym na sesję zdjęciową. Start pod MCK ul. Kościelna 3 godz.10,15
Trasa; Milanówek - Książenice - Urzut - Rozalin - Krakowiany - Parole 22 km. Powrót inną trasą. Całkowity dystans do 50 km.
Po wycieczce o godz. 15 u mnie proponuję spotkanie PORTUGALSKIE
niedziela, 20 sierpnia 2023
Sierpniowy długi wekeend
Od soboty do wtorku spędzaliśmy wekeend miedzy Sierpcem a Golubiem Dobrzyniem. Bazę mieliśmy we wsi Brzuze, gdzie spędzaliśmy upojne wieczory. Blisko też jezioro Brzuskie, i choć mocno zarośnięte amatorów kąpieli nie brakowało.
W niedzielę zwiedzaliśmy Skansen w Sierpcu, Muzeum Wsi Mazowieckiej. W skansenie czasy nie tak odległe, wiele przedmiotów jeszcze dobrze pamiętaliśmy. Upał dawał się we znaki a nakręciliśmy tego dnia ponad 80 km.
Kolejny dzień to wycieczka kajakowo rowerowa. Rowerem nie za dużo ok 40 km za to kajakiem chyba całkiem sporo, bo 19 km rzeką Drwęcą. Postrachem Drwęcy była Grażyna, i nie był to potwór z Lohnes ale dawała się we znaki innym uczestnikom spływu.
Drogę powrotną z Brzuze do Działdowa pokonała tylko trójka rowerzystów (Agnieszka, Michał i Witek). Prawie 90 km tego dnia przy temperaturze ponad 30 stopni było nie lada wyzwaniem. Zapraszam do galerii zdjęć.
czwartek, 10 sierpnia 2023
Muzeum Sportu i Turystyki (dookoła na dwa koła)
Po kilku podejściach w końcu dotarliśmy do Muzeum Sportu i Turystki. Zmobilizowała nas do tego Ela. Muzeum zorganizowało wystawę czasową pod hasłem "Dookoła na dwa koła" o historii i rozwoju turystyki rowerowej w Polsce. Jako sekcja z nazwy i w praktyce rowerowa i turystyczna wypadało się na niej pojawić, więc się pojawiliśmy.
Wprawdzie wyjazdy do Warszawy jakoś tak zbiegają się z upalnymi niedzielami, ale daliśmy radę. STR-owiec czy to gorąc, czy zimno, wiatr w mordziel, deszcz, śnieg, asfalt, szuter, piach, kamienie, dziury, płasko czy pod górkę nie pęka, nawet jak od czasu do czasu pęka dętka (tym razem trafiło na Julka). Na początek przewodnik umówiony przez Elę oprowadził nas po części stałej ekspozycji i w telegraficznym skrócie opowiadał o niektórych ludziach sportu, wydarzeniach z nimi związanych i prezentowanych eksponatach. Oczywiście rowerowe też były jak chociażby mistrzowska koszulka z autografem Kwiata. W końcu dotarliśmy do części, gdzie zlokalizowano wystawę czasową czyli cel naszego przyjazdu. Dostaliśmy paszporty z wizą na wejście, szlaban w górę i wchodzimy. Tutaj zwięzły wykład przewodnika przybliżył nam historię powstawania i rozwoju turystycznego rowerownia od czasów zaborów do PRL-u. Trzeba przyznać, że lekko nie było, zwłaszcza na samym początku. Drogi marne, rowery pancerne bez wynalazków wspomagających, serwisowanie utrudnione, o Schengen wróble jeszcze nie ćwierkały (szlabany na granicach i nawet na rogatkach miast i stąd pomysł na symboliczny paszport na wejście). Wycieczka poza miasto była sporym wyzwaniem a uczestnicy wypraw zagranicznych po powrocie traktowani byli jak bohaterowie. Można powiedzieć, że w porównaniu teraz to prawie sielanka. Moim zdaniem, my jako STR możemy czuć się godnymi kontynuatorami pionierów turystyki rowerowej w Polsce i tworzymy na dwóch kołach jej dalszą historię. Na kolejnej edycji tego typu wystawy kilka naszych zdjęć czy pamiątek z historii sekcji mogłoby spokojnie trafić.
Marek














