niedziela, 10 maja 2015

Flis Festival - Gassy

Ojejej, cebula staniała, za cóz ja se bede korale sprawiała,
matulu, tatulu, kupciesz mi korale do samego pasa,
zebym ja wiedziała, zem córecka wasa, ojejejej... 
(to nie Łużyczanka to STRowianka)

Flis Festival w Gassach nad Wisłą, to nie tylko woda ale także i folklor - łużyczan z Urzecza. Głównie wybraliśmy się na paradę wiślanych żaglowców, ale folk zrobił swoje i przebił paradę.
A tak po kolei. Drogę do Gassów nieco zmyliliśmy, na paradę żaglowców się ciut spóźniliśmy, ciut zaczęło padać, ale drobnostka, przetrwaliśmy i to, a i od łużyczan wcale nie byliśmy gorsi, no trochę mniej profesjonalni na dechach, ale staraliśmy się.

Galeria zdjęć ukaże całość wyprawy. A wracaliśmy różnie, i wśród dość mocnego ruchu pod Piasecznem, i lasem, czerwonym szlakiem, który co i raz się gubił, mocno nas nie zmoczyło, przekręciliśmy 106 km,  a najważniejsze, że
cebula staniała, pal sześć korale, cebula lepsza będzie na kolację


wtorek, 5 maja 2015

Wyjazd do Gassów

Przewidywana trasa do Gassów:
Milanówek - Otrębusy - Nadarzyn -
Łazy - Gołków - Żabieniec - Konstancin - Gassy.
(będzie trochę przez las, trochę drogą gruntową)
- Parada Żaglowców od 12 do 13,00

niedziela, 3 maja 2015

Majówka minęła

Obawy o pogodę okazały się błędne. Majówka minęła przy wspaniałej aurze.
Naszym celem była przystań kajakowa Kaja w Sobieskach nad Wkrą.
1 maja (piątek) dzień rowerowo - saunowy. Na początek 82 km rowerem przez Błonie, Leszno, Nowy Dwór, Stare Wrony, Młode Wrony, Wrony (no tak ogólnie same czarne ptaszyska), Joniec i Sobieski - finał - przystań kajakowa. Obiadek i "ruska bania" - sauna dla regeneracji sił przed spływem, czyli parówa w saunowej bece, schodzenie w beczce z zimną wodą, ponownie parówa, kąpiel w rzece i tak w kółko.
Nabieraliśmy sił.




2 maja (sobota) spływ z przygodami, a to wywrotka, za chwilę druga, bączki Michała, ale powoli dobrnęliśmy do mety. 19 wodnych kilometrów, dla kajakarzy może to pryszcz, a dla rowerzystów różnie. (osobiście mniej stresów i energii straciłem na 150 kilometrowych trasach do Lidzbarka niż tutaj) ale warto. Szczęśliwie się skończyło a i wspomnień będzie moc.


Polecamy! Przystań kajakowa Kaja w Sobieskach  - link na stronę przystani tutaj.
Wspaniali właściciele, przemiłe dziewczyny w barze, i choć dość trudno tam trafić, opłaca się poszukać.
Wrażeń można przywieźć stamtąd sporo.








3 maja (niedziela) powrót rowerowy. Sławek zaproponował nam nieco zmieniona trasę, i wyszło trochę mniej 75 km ale z piknikiem kawowym nad Wisłą pod Zakroczymiem.
 Rower rowerem, na tej majówce główną atrakcją był kajak. Więcej zdjęć w naszej galerii a właścicielom przystani w Sobieskach serdeczne dzięki.

A w Milanówku szok, witała nas orkiestra

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Majówka rowerowo -kajakowa

Start 1 maja -pod MCK - godz.9,30
(przewidywana trasa - Błonie, Leszno, Roztoka, Nowy Dwór, Pomiechówek, Cieksyn, Joniec, Sobieski - ok 70 km)
Obiad i zakwaterowanie w przystani kajakowej Kaja w Sobieskach. Link na stronę przystani tutaj.
Sobota spływ kajakowy - start godz.10,00. - trasa spływu ok 16 km (ok. 6 godz.)
Wieczorami ognisko, na miejscu możliwość skorzystania z sauny "ruskiej bani". W niedzielę 3 maja ok.9,30 wyjazd rowerami do Milanówka.
Co zabrać; klapki, ręcznik, rower, parę złotych (opłata na miejscu), kurtkę przeciwdeszczową i dobry humor. A wieczorem w czwartek odmówcie paciorek, żeby nie padało i oby ta kurtka nie była potrzebna.
 Uwaga -  zwolniły się dwa miejsca

niedziela, 26 kwietnia 2015

Kuchenne rewocje 2 - Reustauracja Gruzińska

Wycieczka w pożo. Zdjęcia do... do czegoś tam. A wszystko przez to, że na dworze pojawił się nadworny fotograf STR i mój aparat zgłupiał. Chochlik w aparacie, jakieś złe ustawienia, soczewka czy coś tak, ale będzie ciekawie (spójrzcie w galerię) ale mam nadzieję, że napłyną lepsze i je opublikuję.
A teraz o samej wycieczce. Cel - Restauracja Gruzińska " Gaumarjos" w Piasecznie. Fajna trasa, ale jeszcze fajniejsze żarcie; roladki z bakłażanów, papryczkowe, kuleczki szpinakowe, placek chaczapuri, gołąbki w liściach z winogron a potem według gustu; cihnkali, kawa po gruzińsku,
a wszystko pycha, polecamy. Na rowerach 75 stuknęło, przed deszczem się udało a i w gębie trochę gruzińskich smaków zostało. Gaumarjos - czyli po gruzińsku - życzę ci zwycięstwa.

PS. Kto ma lepsze fotki niech przesyła
... a hrabina miała trzy nocniki; srebrny, złoty i purpurowy, a jak przyszł ruskie to ......

sobota, 25 kwietnia 2015

wyścigi terenowe - od przedsdzkolaka do seniora

i po zawodach, wyniki wkrótce na stronie www.milanowek.pl
a zdjęcia już dziś w naszej galerii. Krótko mówiąc wypaliło, pogoda dopisała a i emocji było sporo, a ci najmłodsi, rewelacja, gratuluję wszystkim, zwycięzcom i tym na dalszych pozycjach, dzieciom i rodzicom, startującym i kibicującym, wiosenna walka na rowery na Turczynku zakończona. Dziękujemy za uwagi i sugestie dotyczące przyszłych zawodów. Do zobaczenia jesienią.


zapraszam do galerii zdjęć....

piątek, 24 kwietnia 2015

26 KWIETNIA - jedziemy pojeść

Z cyklu :Kuchenne rewolucje, odwiedzimy restaurację  Gruzińską Gaumarjos w Piasecznie,
na dobry początek zamówiłem chaczapuri i gruzińskie roladki, a potem dowoli, ile kto może.
Dystans 70-80 km. Proponowana trasa do Piaseczna: Otrębusy, Nadarzyn, Wólka Kosowska, Jabłonowo, Kuleszówka, Wola Gołkowska, Piaseczno.


 Powrót ustalimy na miejscu. Link na stronę restauracji tutaj