niedziela, 23 kwietnia 2017

Odjechał do wieczności...

Kopia z Cyklisty Włocławek -
Z przykrością zawiadamiamy że odszedł od nas nasz V-Prezes nasz "Zyga" "Tata", Zygmunt Chochoł. Wiadomość o śmierci Naszego Przyjaciela tak nieoczekiwana i nagła dotarła do nas dziś ... Nieodżałowana  strata dla klubu :( Zygmunt stanowił nierozerwalną część WKKR Cyklista, był częścią nas :( ...  

Czasami zwlekamy z podjęciem decyzji, dzielimy włos na czworo i zastanawiamy się czy warto... nie róbmy tego, żyjmy tak jak by kolejny dzień był czymś wyjątkowym, bo nigdy nie wiemy kiedy...


STR Milanówek  -  Żegnaj Zygmunt,
 my też pamiętamy i dziękujemy za przyjęcia na waszych rajdach i pomoc na  naszym Zlocie w Julinku. Mieliśmy się spotkać na majówce, spotkamy się kiedy indziej. Do zobaczenia.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Modifikacja na rowerowy kwietniowy weekend

Sobota 22 pozostaje bez zmian - Terenowe wyścigi kolarskie na Turczynku (mimo niekorzystnych prognoz pogody nie dało się odwołać) - a więc, godz.9,30 Panowie,  - 10,30 Panie - Początek zawodów o 11,00. Liczę na pomoc.

Niedziela - Puszcza Kampinoska (ta wymaga pogody, i nawet gdyby w niedzielę nie lało, a dzień wcześniej popada, to na ciepełko nie ma co liczyć) - Proponuję w zamian trochę terenu, ale nie Puszczy, a trochę  pól i łąk, i o połowę krótszą trasę z zakończeniem w Pizzeri. Puszczę zostawimy na pełnie lata. Tymczasem Niedziela z pizzą - start pod MCK godz. 10,15

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Rowerowy kwietniowy weekend

22 kwietnia (sobota) - Terenowe Wyścigi Kolarskie na Turczynku - zapraszam do współpracy.
 Przygotowanie 9,30 na stadionie (dla chłopaków),
koleżanki zapraszam na 10,20
 początek zawodów o 11,00
 - OD PRZEDSZKOLAKA DO SENIORA.



23 kwietnia (niedziela) - Puszcza Kampinoska
 (w nawiasie, o ile pogoda pozwoli, czyli nie będzie padało,
śledzić zapisy aż do niedzieli)
 - start pod MCK godz. 10,00
(dojazd do skraju Puszczy na rowerach, potem traska hardcorowa i powrót, kolarki na bok, w sumie dystans ok 90 km)

niedziela, 9 kwietnia 2017

Niepokalanów - poszli w ogień!

I choć pogoda nie najlepsza (no nie padało) ale wiosny nie było czuć, na dodatek niedziela palmowa, to palma odbiła 29 osobom (za mało ciastek kupiłem), no cóż w drogę.
 Póki byłem na przodzie, było ok. Gdy zostałem przypilnować tyłów, przody poszły jak konie po betonie. W Kaskach nie skręcili gdzie trzeba, i hulaj dusza, prezesa nima. A prezes z resztą grupki, cichutko, na palcach, w prawo, eleganckim asfalcikiem, boczkiem, boczkiem i pod klasztor w Niepokalanowie. I okazało się jak w Piśmie Świętym, że ostatni będą pierwszymi. Wyrywni dotarli sporo później, ale poczekaliśmy, choć ciastek było mało. Mogliśmy od razu wpaść i opierniczyć wszystkie pierniczki, ale solidarność grupowa to rzecz święta, a przybyliśmy do miejsca świętego.

Na terenie klasztoru zwiedziliśmy dwa Muzea. Muzeum Św. Maksymiliana Kolbe.
Św. Maksymilian w klasztorze-wydawnictwie, które stworzył (najsłynniejsze pismo to "Rycerz Niepokalanej", które wychodzi do dziś) nie przewidywał przyjmowania pielgrzymów. Teraz jest, parafia, olbrzymi zakon, muzea, radio a
 o. Maksymilian zwykł powtarzać słowa św. Jana Vianneya: „Jeśli proboszcz jest święty, to parafianie bardzo dobrzy, jeśli proboszcz bardzo dobry, to parafianie dobrzy, jeśli proboszcz dobry, to parafianie źli. Na zewnątrz u innych będzie zawsze o stopień niżej od tego, co sami posiadamy". Już za życia o. Kolbego sława i podziw dla tego franciszkańskiego zakonnika przyciągały do Niepokalanowa ciekawych gości. Przyciągnęły również STR Milanówek, i to nie po raz pierwszy.

Osobną historią tego miejsca jest Straż Pożarna - Ponieważ było dużo materiałów łatwopalnych i należało chronić magazyny papieru i książek, powstała inicjatywa założenia straży pożarnej najpierw dla własnych potrzeb. Szybko okazało się, że straż jest potrzebna w całej okolicy. Niepokalanowska straż służy do dzisiaj, i jest jedną z najsprawniejszych w okolicy, z nowoczesnym sprzętem, a stary mogliśmy podziwiać w Muzeum Straży Pożarnej, stare kaski, toporki (czy siekierki jak to nazwała Zosia), XIX wieczne pompy czy wóz Minerva z 1925 roku itd.

Tradycyjną kawkę zrobiliśmy tuż przed Muzeum Straży, i w czasie gdy większość zwiedzała Muzeum Kolbego, ja już gotowałem wodę, wiatr przewrócił mi kuchenkę, odkręcił się palnik i zaczęła się palić butla, ale  spoko straż obok, no cóż strażak w habicie tylko spojrzał z politowaniem, taki pożar, nawet nie drgnął, ale ja jako dzielny strażak w mig opanowałem sytuację. Zanim reszta przyszła na kawę po pożodze nie było śladu.

Za to były prezenty świąteczne, koszyczek, jajeczka, baranek i królik. Chłopstwo wyszło na zero, nagrody zgarnęły białogłowy.
I czas na powrót. Powtórzyłem, nie chcecie zgubić drogi trzymajcie się prezesa. Kolarzy aż świerzbiło, krzyknąłem im ahoj, spotkamy się w Kaskach. Jak wypruli, pomylili drogę, wrócili godzinę później. Kto się spieszy to się diabeł cieszy. Pospieszył się jeszcze jeden, nie chciał postać dłużej na popasie i tyle go widzieliśmy. A, że to był Julian, to żadna nowość i niespodzianka. On już tak ma. Mam nadzieję, że wrócił.

Galeria zdjęć nieco później. Pokora, wysiłek i męstwo Maksymiliana Kolbe oraz żywioł  ognia sprawiły, że mało cykałem, ale cykali inni więc coś będzie.
Już się pojawiają, zapraszam do Galerii.