niedziela, 23 lipca 2017

Odjazdowy Biblitekarz

No może tak strasznie odjazdowy nie był, w sumie niewiele osób i kilometrów, ale miło i przyjemnie. Wystartowaliśmy z pod Biblioteki w Milanówku, odwiedziliśmy Bibliotekę w Podkowie i ponownie wróciliśmy do Milanówka. Fajna trasa (no cóż sam ją wymyśliłem, to musiała być fajna), jechała z nami Pani Burtmistrz, i małe dzieci również. Dziękuję tym z STR, którzy wsparli ten rajd.
W Podkowiańskiej Bibliotece obejrzeliśmy wystawę ekslibrisów, był mały piknik i czytanie książki (oczywiście o Milanówku) a na koniec w Bibliotece Milanowskiej każdy otrzymał książkę.

czwartek, 20 lipca 2017

sobota z bilbilotekę, niedziela ze smakiem

22 lipca sobota (przeniesiony rajd) z Biblioteką Miejską -
spotykamy się pod MCK godz. 10,30 - Odjazdowy Bibliotekarz rusza z pod Biblioteki w Milanówku do Biblioteki w Podkowie Leśnej, Zakończenie w Milanówku na Zielonym Dołku. Zapraszam!!!

23 lipca (niedziela) z cyklu "Kuchenne Rewolucje" odwiedzimy - Ranczo pod Bocianem w Przypkach k/ Tarczyna - dystans ok 50 km - trasa szosowo-terenowa. (Obiad we własnym zakresie) - miejsce zarezerwowane. Start pod MCK godz. 10,00

poniedziałek, 17 lipca 2017

Strzał w dychę - X-lecie Cyklisty

Na urodziny do Cyklisty Włocławek w większości dojechaliśmy na kołach. Milanówek - Gołaszewo 140 km. Fajna trasa (za wyjątkiem Sochaczewa), pogoda ok. lecz wiaterek z przodu, ale po drodze pyszny obiadek w Gostyninie, pałac w Sannikach i niesamowity pomnik Chopina (nasi wielcy Polacy

będą się przewijać jeszcze nie raz). Tuż przed Gołaszewem- bazą zlotową, wstąpiliśmy do Kowala, miasta w którym się urodził Kazimierz Wielki.
No i urodziny - Strzał w dychę (dotarli również ci co to samochodem) i zabawa była przednia.
Następnego dnia rajd urodzinowy, już nie tak długi, do Brześcia Kujawskiego (tam podobno urodził się Władysław Łokietek, podobno ale weźmy to dosadnie) - pomnik stoi.
W Brześciu zwiedziliśmy też kościół Św. Stanisława Biskupa, z przepięknym sufitem, wielokrotnie modernizowany, ale pochodzący jeszcze z czasów Kazimierza Wielkiego, następnie ratusz w którym poznaliśmy historię Brześcia (jakąś niezyndetyfikowaną parę pod szkłem) i wieżę, (z kawałami po trasie - to tak dla wtajemniczonych). Powrót na bazę i dla chętnych wycieczka nad Wisłę. Potem obiad i konkursy (w których oczywiście nam nie poszło, pech? o pechu to może powiedzieć Roman z Sochaczewa, na pierwszej zabawie partnerka w tańcu trafiła go łokciem i stracił jedynkę, na drugiej miał wywrotkę i szyli mu czoło- nasi ocaleli i bawili się świetnie).
Wspaniała rowerowa integracja, nowi znajomi, stare znajomości odkurzone. I brawo Cyklista, jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego i dziękujemy za zaproszenie.

Ale niestety wszystko się kończy, na kołach do domu pojechało tylko dwóch (Ludwik i Andrzej).  Większość rowerem do Kutna a tak wspaniałą trasę zafundował nam Kuba z Cyklisty- dzięki Kuba,  w Kłóbce zwiedziliśmy skansen i dwór (a że było niewiele czasu to skansen zwiedzali Ci od chłopów, a szlachta poszła do
dworu - i tu też wspomnienie o Chopinie, gdyż właścicielką dworu była Maria Wodzińska z Orpiszewskich, narzeczona Chopina).
Wróciliśmy cali, zdrowi i uśmiechnięci (bez ubytków i szwów), Maniuś się trochę zgubił z powrotem, ale się odnalazł. I co, i więcej takich wyjazdów. Dystans całkowity 280 km (dla dwóch więcej, dla niektórych mniej). I rowerowo, i zabawowo, po prostu klawo!
I zapraszam do galerii zdjęć. Jest i parę filmików.

środa, 12 lipca 2017

wyjazd do Gołaszewa

Startujemy 14 lipca (piątek) godz.7,00 pod MCK Milanówek - dystans ok.140 km
Milanówek - Sochaczew - Gostynin - Kowal - Gołaszewo.
(bagaż zabiera Julian - dostarczyć do mnie w czwartek do godz.20,00)

poniedziałek, 10 lipca 2017

W pogoni za historią

Długo nie musieliśmy gonić, niespełna 50 km, ale byliśmy we Lwowie, na kresach, na północy Rosji, w Kazachstanie, Persji, Libanie, Anglii i pod Milanówkiem, jeszcze w Grodzisku na Willowej.

Ale żeby tam dotrzeć, trzeba było nie lada sztuki, trasa jak przez Syberię, ale daliśmy radę.
Muzeum Lwowa i Kresów to dwór w Kuklówce Zarzecznej zbudowany przez właścicieli taki sam jak mieli ich dziadkowie pod Lwowem. W środku muzeum, wspomnienia z kresów i mnóstwo, mnóstwo pamiątek. Warto tam zajrzeć podaję link na stronę tutaj a motto nad wejściem do dworu brzmi; " Bóg stworzył Człowieka, Człowiek Rodzinę, Rodzina Ojczyznę, Jam Dwór Polski co strzeże tego mężnie..."
No ale zwieńczeniem naszej wycieczki było nie lada spotkanie. Z Panią Zytą, która opowiedziała swoją historię. Pod Lwowem mieszkała przed wojną, w czasie wojny wywieziona wraz z rodziną na północ Rosji do Archangielska, następnie przeszła z Armią Andersa szlak od Kazachstanu przez Persję, Liban i zamieszkała w Anglii. Od niedawna mieszka znowu w Polsce, w Milanówku, dzięki czemu poznaliśmy Jej historię.
Spotkanie zaaranżował Janusz, w ogrodzie swojej córki, ale co tam Janusz, spięty chodził cały poprzedzający tydzień przed tą wizytą, dzwonił do mnie codziennie, jak to ma być, a zaangażował całą swoją rodzinę, włącznie z wnuczkami i chyba przeszedł sam siebie.
 Dziękujemy gospodarzom - Dorotce i Markowi, przy grilu, na klawiszach, nie codziennie się zdarza, kawał historii a przy okazji, urodziny jednego z wnuczków Janusza z udziałem całego STR (a licznego dzisiaj - 32 rowery) - Dziękujemy.
w Galerii mnóstwo zdjęć, zapraszam.

wtorek, 4 lipca 2017

zmiana w najbliższą niedzielę

Miała być wycieczka nad zalew żyrardowski - niestety nieczynny, trwa modernizacja.
Wobec tego zwiedzimy Muzeum Lwowa i Kresów w Biniszewicach (5 lat temu kilka osób tam było) i będzie to tematyczne powiązanie z tym co nas czeka na koniec wycieczki.

Na zakończenie niedzielnej
wyprawy zaprasza Janusz, gdzie przy grilu i fortepianie wysłuchamy opowieści Zyty, która mieszkała przed wojną pod Lwowem, wywieziona na północ Rosji, a następnie z Armią Andersa przez Kazachstan, Persję Liban trafiła do Anglii, obecnie mieszka w Milanówku.
Trasa szosowo-terenowa - dystans ok. 50 km. Start pod MCK godz.10,00

niedziela, 2 lipca 2017

Bunkier w Konewce

Tak jakoś dziwnie brzmi bunkier w Konewce, a jednak jest w Konewce bunkier, raczej mega bunkier - schron dla niemieckich pociągów pancernych, olbrzymia inwestycja ok 60 tys ton betonu, stali nie pamiętam, i choć to zbudowano, żadem pociąg nigdy tam nie wjechał. Za to wjechał STR Milanówek, z niewielkimi klubami ze Skierniewic  i Mszczonowa (miast potężniejszych) ale rozwojowych, dacie radę.
Dziękujemy za wspólną wycieczkę, a zwłaszcza Robertowi - głównemu organizatorowi.
A sama wycieczka - trasa ok, nawet ok2 (tzn kwadrat, ta dwójka za duża mi wyszła).
 W sumie 119 kilometrów na rowerze (tych na motorach nie liczę, choć były i takowe). Trochę się zeszło, ze Skierniewic wracaliśmy dopiero o 20,16 pociągiem, ale daliśmy radę, choć wiatyr w powrotnej trasie nam nie sprzyjał, nie sprzyjał ? mało powiedziane ale hak mu w smak, by nie napisać gorzej.
Konewka - z całą pewnością miejsce godne polecenia, przejście w samotności pewnie dużo mniej ciekawe, ale z przewodnikiem to inna bajka, omówione ekspozycje, ciekawostki i przejście kanałem podziemnym i to wszystko w konewce, Konewce !!!
A było i tak, rano lało, jak z konewki,  jedziemy czy nie, dzwoniono - JEDZIEMY -padała odpowiedź!
 I dobrze, ( w konewce zabrakło wody)  a Skierniewice to wprawdzie nie Afryka, ale pogoda była super, bez kropli deszczu, tylko ten cholerny wiatyr na powrocie. A że początek lata, to i letnie nagrody były.
Galeria zdjęć da więcej niż te parę słów.

Ps.Zmiana w tekście.  W miejsce Żyrardowa teraz wpisałem Skierniewice (no cóż nie znam ani rowerzystów ze Skierniewic ani z Żyrardowa, a dowiedziałem się od głównego organizatora, że pojedzie z nami grupa Żyrardowska)
komentarz wyprowadził z błędu, choć anonim)