sobota, 2 czerwca 2018

Ulicami Milanówka - daliśmy radę

Daliśmy radę, tzn wygraliśmy z pogodą. Ten rajd miał się odbyć tydzień temu, niestety wielkie burze pokrzyżowały plany. Ale dziś też nie wiele brakowało, by skończyło się tak jak w zeszłym tygodniu, odwołaniem. W nocy znów przeszła burza, padało do rana, ale już nie tak obficie. Z samego rana przejechałem trasę, no da się. I poszło. Wprawdzie już  nie z tak wielką pompą (nie, nie tą z nieba), a nawet w wielko okrojonej oprawie niż było planowane przed tygodniem - nie było pokazów rowerowych, meczu, otwarcia boiska, i trochę mniej uczestników, niż się spodziewaliśmy (może niefortunny termin w dłuższy niż zazwyczaj weekand).

 Ale ok 150 rowerzystów przemknęło przez Milanówek. I był to jeden z najbardziej perfekcyjnych rajdów, jeśli chodzi o sam przejazd. Chłopaki od kierowania ruchem zdali egzamin na szóstkę. Dzięki, dziękuję pozostałym z STR za wsparcie. Zachęcajmy do dwóch kółek, od krótkich wycieczek, od najmłodszych lat, a i starszym przyda się chwila relaksu. To tradycyjny rajd ulicami Milanówka, który trwa od 2002 roku, i jak mawiał Jurek Owsiak, do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej, niech i tak będzie z Rajdem po Milanówku.
I zapraszam do Galeri 2 na relację foto.

czwartek, 31 maja 2018

ŁOWICZ coraz dalej

Już po raz trzeci w Boże Ciało przyjeżdżamy do Łowicza. Jest to wyprawa dość daleka ale z roku na rok ten Łowicz nam się oddala, za pierwszym razem wyszło 120 km, za drugim 127 a teraz 135 km.
Ale mniejsza o kilometry, najważniejsze są łowiczanki, te małe, te duże też, i ten chłopczyk w pasiakach. (No i jeszcze parada pasiaków, prosiaków, małych dzików, różne opcje były, ale jak to naprawdę było - tylko Duch Święty prawdę Ci powie, wszak to Boże Ciało) a nas tak upał zmożył, że i paradować się nie chciało. Tradycyjnie wylosowaliśmy "łowiczankę", liczyłem ja, padło na zięcia, uczciwy jestem jak najbarwniejszy pasek w łowickim stroju, a tu buu.. po rodzinie. Ale tak padło, padło i już, i buczeć nie wolno! a jakby padło na Zosię, jedną czy drugą, to też coś znaczy?  Bardzo lubię obie Zosie... ale koniec z "łowiczanką". Przejdźmy na trasę, do pogody, tu nic nie załatwiałem, ona nas załatwiła, ona nas otępiła, promienie słońca nawet wtargnęły przez kaski,  i cóż, że wcześniej oglądaliśmy łowickie paski. W pocie czoła (a gówno prawda, pot się lał wszędzie, od czoła to się tylko zaczynał) wróciliśmy do domu. Sahara. Takiej Rumunii to dawno w Polsce nie widziałem, ale takich łowiczanek to ze świecą szukać w Bukareszcie.

Więcej zdjęć będzie jak aparaty ostygną. Galeria 2 zapraszam.

... a jeszcze jedno, po co Ci Justynko skarpetki, na taakie upały...

poniedziałek, 28 maja 2018

Łowickie klimaty w Boże Ciało

31 maja - czwartek.
 Już nie po raz pierwszy (chyba trzeci) jedziemy do Łowicza na Boże Ciało. Folklorystyczna procesja to cały urok tego wyjazdu. Łowiczanki na żywo, do wyboru i ta jedna pamiątkowa też będzie.

Start pod MCK godz.7,30 - Dystans ok 120 km (trasa szosowa)

Druga opcja: Halinka jedzie pociągiem do Skierniewic i na kołach do Łowicza 25 km. Pociąg z Grodziska 9.01 można dołączyć.

niedziela, 27 maja 2018

Biker Pub i Puszcza

Na początek miała być puszcza, potem Biker Pub i powrót do domu. A było odwrotnie (któś się pomylił, nieważne) było i to i to. A było tak; Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, wróć - za jednym wiaduktem, za przepięknym makowym polem, za płochocińskimi zapachami, za dwoma torami, za trasą poznańską, i jeszcze trochę dalej, ukazał się drogowskaz - Mariew 3 km, tak więc najprzód do Biker Pubu.
Tam trochę zabawiliśmy, może próbowaliśmy się pobawić, była oczywiście kawka, i to co serwują w Biker Pubie, było losowanie nagród, inne niż zazwyczaj, no i była próba zabawy, ale na próbach się skończyło. Niby prosta zabawa ale trudną mamy młodzież w dzisiejszych czasach, łapią z opóźnieniem, ba niektórzy wcale nie łapali więc odpuściliśmy. Postanowiliśmy więc zmienić dyscyplinę i przejść na łucznictwo. I tu można się było przez chwilę poczuć jak legendarny Wilhelm Tell, a i chłopczyk z jabłkiem na głowie się znalazł. Strzały świstały gęsto, przez chwilę nawet prowadziłem, przebiła mnie jednak własna, osobista żona (no tak się nie robi mężowi, ale jako człowiek o dobrym sercu wybaczyłem). No ale cóż i żona nie utrzymała palmy pierwszeństwa. Wszystkich zdeklasował Krzysiek i to jemu przypadł Puchar Biker Pubu i miano Wilhelma Tella STR.
No a potem puszcza, i jak to kampinoska puszcza więcej ludzi niż zwierząt, jedynie co spotkałem to małego zaskrońca i większego lemura, wilka nie widziałem, choć to zwierze dwa na dwa i mieszka w lesie. Trasa jak to puszczańska, piachy, korzenie a potem na bagna, tak dla rozrywki, ale rozrywka przez bagna już się skończyła. Naszedł bum na autostrady, więc i przez puszczę przeprowadzono kładkową A2 czy A8, umknęło mi oznaczenie. Ale puszczę, tę naszą, najbliższą trzeba odwiedzić przynajmniej raz w roku, i chyba warto było, choć to nie za siedmioma górami, siedmioma lasami a prawie rzut beretem.
no i zapraszam jeszcze do Galeri 2, tam już coś jest a będzie jeszcze.

sobota, 26 maja 2018

rajd po Milanówku odwołany

Niestety pogoda pokrzyżowała plany, ale rajd po Milanówku będzie - za tydzień.
2 czerwca (sobota) Starodęby godz. 11.00

A jutro Mariew - Biker Pub
(szczegóły w poście poniżej)

piątek, 25 maja 2018

Zapowiedzi


to tylko zapowiedzi, szczegóły w czerwcu, ale już rezerwujcie termin, musimy tam być, w kościele św. Jadwigi w Milanówku.