Zorganizowany wyjazd grupowy do Przyjezierza odwołany.
Można jechać indywidualnie, są wolne miejsca, zapisy do 10 września poprzez stronę Przygody Toruń tutaj
Zorganizowany wyjazd grupowy do Przyjezierza odwołany.
Można jechać indywidualnie, są wolne miejsca, zapisy do 10 września poprzez stronę Przygody Toruń tutaj
W tym roku ze względu na epidemię Festiwal Otwartych Ogrodów w Milanówku jest dość ubogi ale warto przyjechać. Coś zobaczymy,
6 września (niedziela) Start pod MCK Milanówek godz. 10,30 - krótka trasa rowerowa, otwarte ogrody w Milanówku i Specjalny Ogród twórczości Stanisława Szulejewskiego. Obecność "obowiązkowa". Zapraszam. (Po wernisażu będzie ognisko, kiełbaski, wino i śpiew, można coś dorzucić ze swojej sakwy, w planie również nagranie teledysku z naszych hymnem, zabrać koszulki klubowe).
I w końcu jeden w tym roku się trafia - XIII Ogólnopolski Rajd Rowerowy - Przyjezierze 2020 organizowany przez KTR Przygoda Toruń. Rajd odbędzie się w dniach 18-20 września. Byliśmy już w Przyjezierzu w poprzednich latach i miło wspominamy imprezy organizowane przez Przygodę.
I szybka decyzja ;
Zbieram chętnych, jeśli będzie odpowiednia ilość ok 15 osób jedziemy z Olkiem busem. Wyjazd z Milanówka w piątek ok godz.16-17. Zakwaterowanie w domkach 6-cio osobowych (może być mniej) - koszt domku za dobę 140 zł. Koszt busa przy 15 osobach max 100 zł. Wpisowe 70 zł. Razem wpisowe, zakwaterowanie, transport ok 190 zł. Wymagane zgłoszenie imienne przynależności do domku. Lista w dziale informacje. Zgłoszenia do mnie - do środy.
30 sierpnia (niedziela) wycieczka po naszej najbliższej okolicy uwieńczona wystawą plenerową Eleonory Plutyńskiej - w poszukiwaniu splotów (o autorce można przeczytać tutaj ). Wystawę w ramach festiwalu archeologicznego ARTEfakty organizuje Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego w Pruszkowie.
Start pod MCK Milanówek godz.10,15.
Trasa; Milanówek - Żółwin - Las Nadarzyński - Nadarzyn - Walendów - Paszków - Sokołów - Pęcice Małe - Zbiornik Komorowski (przerwa na kawę) - Pruszków (wystawa plenerowa) - Domaniew - Wolica - Czubin - Milęcin - Milanówek - całkowity dystans ok 55 km.
Przedłużony weekend 20-23 sierpnia w Karmanowicach, Agroturystyka "W dolinie stawów".
Na bazę dojeżdżaliśmy różnie, trochę pociągiem, nawet autobusem, trochę rowerami, samochodami ale Zosia przebiła wszystkich i przybyła do bazy na kołach ok. 180 km. Szacun.
Tu królował Krzysiek M. To on nas tu ściągnął i wymyślił trasy, robił też za przewodnika omawiając poszczególne miejsca na trasie. Głównym celem pierwszego dnia był Kazimierz Dolny i Janowiec. Kazimierz zwiedziliśmy. Na początek "Kirkut" Żydowski cmentarz ze ścianą płaczu (ciekawostka o tej ścianie ..tutaj przeczytaj koniecznie). Następnie mały rynek, duży, kamienica Przybyłów i parę słów Krzysztofa, kościół farny ufundowany przez Kazimierza Wielkiego w 1325 roku, lody, podzamcze i wzdłuż Wisły na prom do Janowca. Niestety popsuł się prom i z Janowca nici. Ale co tam Janowiec, Krzysiek miał coś w zanadrzu, wyciągnął nas na górę za Kazimierzem gdzie mogliśmy podziwiać wspaniałą panoramę Puław. W życiu takiej nie widziałem. Cóż to, że podjazd ostry, dla takich widoków warto było się wspinać! Z tego dnia warto też wspomnieć podjazd wąwozem na Parchatce, męczący ale ekscytujący. Wieczorem ognisko, kubańskie klimaty i lista przebojów STR.
Nazajutrz Nałęczów i Wojciechów. Nałęczów wiadomo uzdrowisko, wille, park zdrojowy, chata Żeromskiego, woda miłości i aleja gwiazd kolarstwa polskiego.
W Woj
ciechowie w XVI wiecznej Wieży Ariańskiej muzeum kowalstwa - ze wspaniałymi kuciami, jeszcze wspanialej wyeksponowanymi.
Wspomnę również o cmentarzu wojennym w Drzewcach gdzie obok żołnierzy nieznanych, w głównym miejscu na środku spoczywa Witold Wiszniewski, osiemnastoletni żołnierz AK, który zginął podczas próby ucieczki z transportu na Majdanek w 1942 roku. Poznaliśmy jego historię i jego rodziny bo okazało się, że to wujek Ludwika.
Trasy były różne, asfaltowe, szutrowe, kamieniste, wąwozami. A że Olek miał kolarkę musiał nastąpić buch. I z braku zapasu, i nieudanych prób naprawy jeden z wąwozów przebiegł z rowerem, ale nie narzekał, nawet koła (kroku) dotrzymał. Były jeszcze inne atrakcje, nie sposób wszystkie opisać, ale panorama przykryła wszystkie. Podziękowania dla Krzyśka za organizację. Panoramę zapamiętają wszyscy, nawet ci co nie widzieli, Obszerne foto w Galerii 2. Zapraszam. Przykro, że bez panoramy Puław, ale podczas podziwiania tak wszystkich zatkało, że nie zdążyli wyjąć aparatów. Gościnnie z STR udział wzięli; Agnieszka i Andrzej z Vagabundusa.A jak już znudziła moja relacja, choć o wszystkim nie napisałem zapraszam do lektury Ewy Szelzburg- Zarembiny np; O Kurce Zlotopiórce i Kogutku Szałaputku; Za siedmioma łąkami, za siedmioma polami, był dziad i baba. Dziad miał kogutka Szałaputka a baba kurkę Złotopiórkę,.... a my udany długi weekend.
Żywy to wioska za Giżyckiem na skraju Puszczy Boreckiej nad jeziorem Żywy. To tam do wiejskiej zagrody zabrała nas Agnieszka. Kilka osób dojechało samochodami, ja z Grażką po prawie dwóch tygodniach rowerowej włóczęgi po Mazurach na rowerach, Michał wpadł w czasie podróży po Green Velo, a zasadnicza część STR (i gościnnie Jola z Vagabundusa) na kołach z Augustowa, niemal stówkę, ale po trasie różnej, oj różnej. Wieczorem w czwartek spotkaliśmy się na ognisku w Agroturystyce Żywy, którą prowadzi koleżanka Justyny i Agnieszki - Dorota. Dorotko dziękujemy za przyjęcie i Agnieszce za zorganizowanie wyjazdu. I polecamy to miejsce, z dala od gwaru i przepełnionych aglomeracji mazurskich.
Ile kilometrów zaliczyliśmy na kołach, ciężko to zliczyć, i dla kogo. Wzniesienia i szutry dały się we znaki. Pogoda sprzyjała. Sporo czasu spędziliśmy nad jeziorami; Żywym, Żywki, Gołdapiwo, Szwałk Wlk, Oleckie.W Puszczy Boreckiej zaprzyjaźniliśmy się z żubrami a główną atrakcją był spływ kajakowy Łaźną Strugą, wśród zarośli, nenufarów i ważek. Wieczory w Żywym też były atrakcyjne. Wróciliśmy z Suwałk pociągiem, część samochodami. Lato na Mazurach z rowerami warte powtórzenia. Kto nie był niech żałuje.
Do galerii 2 zapraszam na zdjęcia.