poniedziałek, 23 września 2024

Kolejna szarlotka za nami

 


Bałkańscy odpoczywali po pracowitym urlopie, a krajowi pojechali na ciacho do Mszczonowa. Niedzielny poranek wprawdzie budził trochę obawy czy z ciastka nie zrobi się zupa owocowa. O siódmej jeszcze nieźle lało. Prognoza zapowiadała stopniową poprawę pogody i z zapisanych od nas na rajd, na starcie stawili się praktycznie wszyscy plus dodatkowo etatowi nawigatorzy. Rajdowy serial jak zawsze wystartował z terenu Term. My, jako Parszywa - wróć, WSPANIAŁA dwunastka w doborowej obsadzie: Zosia, Justyna, Ela, Julian, Sławek, Zbyszek, Maciek, Jarek, Dominik, Marcin, Artur i Marek kręciliśmy ostatni dziesiąty odcinek serialu. Prowadzili Justyna ze Sławkiem i tak kombinowali, że zrobiliśmy ok. 48 km. Organizator przewidywał ok. 50 km dla zaliczenia wszystkich pięciu punktów kontrolnych na trasie rajdu. Jechało się przyjemnie zwłaszcza, że przepowiednie pogodowe sprawdziły się.  Wyszło słońce, było ciepło i wiatr nie przeszkadzał. Na punkcie trzecim rzeczone ciacho, czyli szarlotka. Z racji niepewnej pogody ok. 50 osób z zapisanych zrezygnowało z udziału w imprezie i z dokładką dla amatorów słodkiego nie było problemu. Na luzie dojechaliśmy do mety zlokalizowanej w centrum Mszczonowa. Tutaj kiełbaski, kawa, herbata i losowanie nagród. Szczęście uśmiechnęło się do nas, chociaż tym razem ominęło piękniejszą część STR-u. Zgarnęliśmy pięć (jak zwykle Julian, Maciek, Dominik, Artur, Marek) ufundowanych prze YKK (grupa od suwaków) talonów na zakupy w Decathlonie. Tak po prawdzie to jeszcze dwie nagrody wylosowali jeżdżący kiedyś z nami Kotu i Robert "mszczonowski", czyli razem jakby siedem. W zależności od tego kto czym i skąd dotarł do Term i jak wracał nakręcił od ok. 48 do 115 km. W drodze powrotnej, Ci co na kołach nawiedzili na moment Prezesostwo i Marcin stał się czerwonoskórym zakładając strój organizacyjny. Tak mi się wydaję, że był zadowolony.

Zapraszam do galerii. 

Marek

czwartek, 19 września 2024

Bałkańska wyprawa - filmiki

 Wspomnienia pisane, się piszą tymczasem pierwsze wspomnienia obrazkowe w formie filmików. 


1. mój (zlepek zdjęć) Bałkany 24 do obejrzenia  tutaj

2. Konrada (filmiki z roweru) Urlop 2024 do obejrzenia tutaj

3. Bałkańskie religie tutaj

wtorek, 17 września 2024

Nocny rajd po Milanówku jedwabnym szlakiem

 

20 września (piątek) I nocny rajd po Milanówku z okazji 100 lat jedwabnictwa. 

Rozpoczęcie rajdu godz. 19,00 pod willą Józefina ul. Piasta 13. Przed rajdem o godz. 18,15 koncert na harfę i obój zagrają Magdalena Miłaszewska-Delimat i Małgorzata Grzywacz. Ok 19,00 wprowadzenie dla uczestników rajdu o historii jedwabnictwa i do 19,30 wyruszenie na trasę jedwabną, czyli przez miejsca związane z milanowskim jedwabiem, przed każdym się zatrzymamy na parę minut, aby dowiedzieć się co tu było. Zakończenie rajdu w Parku Zielony Dołek. Liczę na mocną frekwencję STR. Kolegów do kierowania ruchem zapraszam do współpracy. 

Poniżej trzydniowy plan obchodów 100 lecia jedwabiu w Milanówku



czwartek, 12 września 2024

W pogoni za szarlotką

 

Grupa STR Milanówek startuje w rajdzie na orientację o godz. 10,00.

Wyjazd z Milanówka z pod MCK ul. Kościelna 3 (15.09 - niedziela) godz. 8,15

wtorek, 10 września 2024

Relacje Marka

 

Serdeczne podziękowania dla Marka, który podczas  nieobecności w kraju części ekipy zajął się STR-em na miejscu. Podczas gdy my odwiedzaliśmy trzy kraje Grecję, Macedonię i Albanię (relacja będzie w późniejszym czasie) - Marek z grupą odwiedził również trzy ciekawe miejsca, okolice Adamowizny, Ciechanowca i Wyszkowa.

Poniżej jego relacje z wycieczek i zdjęcia w galerii. Dziękujemy.

Okolice Wyszkowa

 


Niedziela ósmego bm. miała być wolna, ale ostatecznie nieliczna grupa wybrała się na wycieczkę po okolicach Wyszkowa. I znowu w tle mieliśmy rzekę. Była to chyba ostatnia tak upalna niedziela na dwóch kółkach w tym sezonie. Wystartowaliśmy z Wyszkowa. Zasadnicza trasa liczyła ok. 47 km i trochę dała się we znaki ze względu na leśne szutry i piaski. Z drugiej strony las dawał trochę cienia i łagodził upał. Po drodze zaliczyliśmy drewniany kościół, dukty Puszczy Białej, niewielki skansen w Brańszczyku, nadbużańskie klimaty, nieliczni kąpiel - zgadnijcie kto? (*), jednego gumisia (tym razem padło na mnie), niektórzy kilka ciekawych miejsc i pomników w Wyszkowie, w tym ławeczkę poświęconą matematykowi i kryptologowi Jerzemu Różyckiemu - temu od Enigmy. W skansenie miejscowy przewodnik pasjonat ciekawie snuł opowieść o historii i życiu Kurpiów Białych. Wysłuchaliśmy tyle ile mogliśmy, bo trzeba było ruszać w dalszą drogę. Trochę szkoda, ale cała opowieść trwałaby pewnie ze trzy godziny. Powrót, przynajmniej co niektórzy, będą dłużej pamiętać. Trójka ruszyła do Mostówki na wrzosowiska. Do pewnego momentu było znośnie, a potem piach, piach i jeszcze raz piach. O jechaniu nie było mowy i wrzosy tak jakoś nie poraziły fioletem. Częściowo już przekwitły lub pot lejący się z czoła rozmył ostrość widzenia.


W galerii trochę fotek z ostatniej niedzieli bez bałkańskiej ekipy, która w tym czasie wracała do kraju.

Marek

(*) Bingo! Justyna i Sławek


Rowerem nad Wkrę

Ostatnio niedzielnym wycieczką towarzyszą nam rzeki w tle. Wzdłuż Bugu jechaliśmy do Ciechanowca za chlebem, a nad Mrowną i Pisią szukaliśmy młynów. W pierwszą wrześniową niedzielę rzeka też był motywem przewodnim. 10-tka krajowców (część dalej walczy na Bałkanach) wybrała się nad Wkrę i chyba tego nie żałuje. Pogoda dopisała. Upał nie doskwierał, wiatr tym razem nas oszczędzał, a trasa prowadziła drogami asfaltowymi o symbolicznym natężeniu ruchy przez pola i obszary leśne.

Wyruszyliśmy z Ciechanowa w kierunku zachodnim i najdalszym punktem trasy był pole namiotowe nad Wkrą w Bieżanach, z którego po krótkim odpoczynku zaczęliśmy powrót do miejsca startu. Te pole namiotowe to potencjalnie fajne miejsce na kilkudniowy wypad rowerowo-kajakowy w przyszłości. Po drodze w obie strony zaliczyliśmy: kilka kościołów, sanktuarium św. Krzyża, Kantor Młyński (jak rzeka w tle to coś z młynem musiało być), jednego gumisia (padło na Jarka), większość krokiety w barze Krokiet. Przekręciliśmy ok. 80 km, ale umiarkowane tempo, dobra pogoda, przyzwoite drogi, przerwy na oglądanie atrakcji i na popas sprawiły, że spory dystans nie dał się mocno we znaki. Śmiem twierdzić, jako sprawca całego zamieszania,  że był to udany wyjazd w miejsca gdzie dotychczas nie byliśmy.

Zapraszam do galerii.      Marek