poniedziałek, 28 lipca 2014

PROPOZYCJA LAST MINUTE

ZALEW ZEGRZYŃSKI - ODWOŁANY


W związku z niewielkim zainteresowaniem i moją kontuzją

A w zamian za to w niedzielę Michał poprowadzi na Stawy św. Anny - 
dystans ok. 60 km
Start 3 sierpnia pod MCK godz. 10

Nieaktualne
Upały, upały, a więc woda. Zrodził się szybki pomysł. Na najbliższy wekand (2-3 sierpnia - sobota,
niedziela) wybieramy się do Nieporętu nad zalew zegrzyński. nocujemy na campingu w Nieporęcie pod namiotami. Tam może wypożyczymy żaglówkę, może rowerki ale wodne.
Ewentualnie Zegrze "Przystań przy starym moście"
Wyjazd w sobotę pod MCK godz. 9,00 - dystans ok 80 km. Powrót w niedzielę w godzinach wieczornych.
Kto nie ma namiotu, a ma chęć jechać niech dzwoni 608 030 136.
A kto ma namiot i jeszcze w nim luzy też niech da znać. 
SORRY! Może innym razem

wtorek, 22 lipca 2014

Zaproszenie do Sochaczewa

Najbliższa "Niedziela na dwóch kółkach " to wyjazd do Sochaczewa. 27 lipca . Start pod MCK godz. 8,30.Wycieczkę poprowadzi Zbyszek. (Prezesa niestety zabraknie) Dystans ok 100 km. W Sochaczewie do zwiedzenia m.in. Muzeum Kolejnictwa, ruiny zamku, Muzeum Ziemi Sochaczewskiej...
Powodzenia.

bilet do muzeum ziemi sochaczewskiej - 8 zł
do muzeum kolejki  wąskotorowej - 12 zł (z przewodnikiem 15)

poniedziałek, 21 lipca 2014

Pilaszków

Jedna z krótszych wycieczek ok 40 km.
W sobotę żar się lał z nieba, w niedzielę miało być tak samo, niestety już na samym początku nas zlało. Ale my nie z cukru, chociaż były też cukrowe panienki co się przestraszyły kilku kropel wody i nie dotarły na start (nie Monia).

A 27 osób pojechało. Muzeum Dworu Polskiego w Pilaszkowie.
Zwiedziliśmy ale trochę rozczarowani, zdjęcia, eksponaty, tu popiersie Mickiewicza, tam zdjęcie Piłsudskiego, tu czapka ułańska a tam maszyna do pisania, trochę chaosu, ale widocznie to muzeum tak ma.






Za to obok wspaniała kolekcja powozów konnych, i karety i wozy chłopskie, strażackie, karawan (na którym leżał Michał),
wozy wędrowne i inne, sporo tych poganiaczy szos z dawnych lat.

A pogoda tak, sobie, niby ciepełko a w chmurach cały czas coś krążyło, a i wiatr mocno dawał się we znaki. Ale piknik kawkowy udało się zrobić, nad stawem pod Błoniem, choć dość długo musieliśmy czekać aż zagotuje się woda, wiatr spowalniał jej wrzenie.

Tak więc Pilaszków zaliczony, tak blisko a do tej pory jeszcze nikt tam nie był.

wtorek, 15 lipca 2014

Zaproszenie do Pilaszkowa

Kolejna Niedziela na dwóch kółkach to Pilaszków koło Ożarowa Maz.
Dystans ok 50 km. Start pod MCK godz. 10,15

W Pilaszkowie są dwa Muzea- Muzeum Dworu Polskiego i Muzeum Pojazdów Konnych. Wstęp po 4 zł do każdego.

Muzeum Dworu Polskiego w Pilaszkowie, zwane również Muzeum Insurekcji Kościuszkowskiej istnieje od 1995 roku. Mieści się w zabytkowym budynku dworu na terenie prowadzonego przez Kościół zakładu opiekuńczego. Do zwiedzania udostępniono wnętrza, w których prezentowane sa liczne pamiątki związane z historią Polski oraz właścicielami i gośćmi Pilaszkowa. W tutejszym dworze bywali polscy królowie - Jan III Sobieski, Stanisław August Poniatowski, a także inni wielcy, jak książę Józef Poniatowski czy Józef Wybicki. W czasie insurekcji kościuszkowskiej w dworze stacjonował sztab powstańczy, tutaj Jan Henryk Dąbrowski odebrał list z nominacją na generała-majora, tutaj też książę Józef Poniatowski przystąpił do powstania. Po II wojnie światowej dwór podzielił los innych polskich siedzib ziemiańskich: został doszczętnie zdewastowany. W stanie ruiny trwał do 1985 r., odbudowany przez Centralny Związek Spółdzielni Mleczarskich, do świetności przywrócony przez Fundację Kościelną Rady Gospodarczej.
Obok Muzeum funkcjonuje również największe na Mazowszu Muzeum Pojazdów Konnych, otwarte w czerwcu 2003 roku z ok. 50 eksponatami, a wśród nich: bryczki o różnym przeznaczeniu, powozy, karety, faetony, wozy chłopskie, dorożki, sanie, wóz cygański. Pałac otacza zabytkowy park z pomnikiem gen. Dąbrowskiego na koniu.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Zalew Bolimowski

Tradycyjnie, jak co roku wyjeżdżamy nad zalew bolimowski. Dzień przed, w sobotę cały dzień lało, co będzie  jutro? (zadawałem sobie pytanie) Ale przeszło, co prawda pogoda nie powalała z nóg, jak na wypad nad wodę, ale było w miarę nieźle.











Przekręciliśmy 96 km, chętnych do kąpieli było
niewiele. Julian rzucił się pierwszy, zanim jeszcze 4 osoby a reszta piknikowała na brzegu.

Udział wzięło 25 osób,dla chętnych był do zwiedzenia niemiecki cmentarz wojskowy z I wojny Światowej - Jachimów Mogiły i w drodze powrotnej klasztor w Miedniewicach. I w mierę upływającego czasu pogoda się coraz bardziej klarowała, więc co chwila po drodze lody, lody, lody...

niedziela, 13 lipca 2014

Kazimierz Dolny





05 lipca 2014 r.

Monia: Domin pospiesz się, bo znowu się spóźnimy.
Domin: Przestań, jest 7:45, jedziemy tylko do Grodziska.
I ruszyliśmy…
Na stacji benzynowej spotkaliśmy się z Tytanem (Jankiem) i Młodym (Marcinem).
W Młochowie czekał na nas już Mietek.
Podróż była rozkosznie męcząca, prawie całą drogę jechaliśmy pod wiatr. Miało być 160km, a wyszło nie wiele więcej 170 km. Mała pomyłka na rozjeździe na rondzie w Kozienicach spowiadała 10 kilometrową nadwyżkę. Nocleg w Schronisku Młodzieżowym „Pod Wianuszkami”. Po kąpieli wybraliśmy się na spacer wzdłuż Wisłą, w kierunku Rynku. Nie obeszło się bez atrakcji. Idąc pasażem w kierunku starówki ukazał nam się on… I Dominik oszalał z radości.
Domin: Monia patrz mały konik! Ciekawe czy dużo je?! Kupmy sobie takiego.

Właściciel zwierzaka podłapał temat i z marszu zaproponował fotę za piątaka. Zawrotne tępo wyciągania monety z portfela i bezgraniczna radość jaka ogarnęła Domina, namalowały nam uśmiechy na twarzach. Sympatyczny właściciel widząc euforię Dominika, pozwolił usiąść mu na koniku.
Domin: Czuję się jak Sancho Pansa J
Po dozie emocji udaliśmy się na Rynek, gdzie miasto tętniło życiem.

06 lipca 2014 r.

Wyruszyliśmy koło 10:30 w kierunku promu do Janowca, gdzie zwiedziliśmy ruiny zamku. Następny cel Warka. Tym razem bez wiatru, za to z piekielnym słońcem. W końcu dotarliśmy do Warki (100km). W międzyczasie odłączył od nas Tytan, stwierdzając że wraca na kołach. (Dotarł do domu przed nami około 20:30). W Warce musieliśmy wypić po Warce, by umilić sobie czas oczekiwania na pociąg, regionalnym specjałami. PKP zafundowało nam 1,5h postój. Ja Domino i Mietek wysiedliśmy w Warszawie Dawidy. Marcin pojechał do Zachodniej i stamtąd do Grodziska. Nam pozostało do przekręcenia parę km, a dokładniej coś koło 30. W Michałowicach rozstaliśmy się z Mieciem. Wieczorny chłód spowodował doładowanie naszych baterii.
 I tak pędem ruszyliśmy do Milanówka. Na miejscu byliśmy 21:30.

Dystans pokonany przez dwa dni 300 km.

piątek, 11 lipca 2014

Ruszyła galeria zdjęć z wyprawy naddunajskiej

Zdjęć napsrtykaliśmy ostro, zwłaszcza Paweł. Wszystkich zamieścić trudno, wybrać jeszcze trudniej. Ale zapraszam do galerii, trochę już tam jest 
(a będzie jeszcze). W poniższym poście relacja.
(pod wyprawą chłopaków do Lubartowa).