Zdjęć napsrtykaliśmy ostro, zwłaszcza Paweł. Wszystkich zamieścić trudno, wybrać jeszcze trudniej. Ale zapraszam do galerii, trochę już tam jest
(a będzie jeszcze). W poniższym poście relacja.
(pod wyprawą chłopaków do Lubartowa).
piątek, 11 lipca 2014
LUBLIN - LUBARTÓW i Święto Roweru
Na
wyprawę wybrało się dwóch zapaleńców dwóch kółek: Marcin i Michał.
Naszą
wyprawę zaczęliśmy w sobotę rano: jeden wystartował z Milanówka a
drugi zaś z Raszyna. No i ruszyliśmy na podbój Lublina. Droga była
długa, po górę, mecząca, słońce
dało nam się we znaki(troszkę nasz przepiekło). Ale po dojechaniu do
celu każdy był szczęśliwy i pełen satysfakcji. I tu na wybiło ponad
200km... Nazajutrz
w kierunku Lubartowa. Po drodze spotkaliśmy liczną grupę cyklistów a
na miejscu
czekały na nas już zapisy i w drogę. Trasy były bardzo różnorodne:
trochę piach ale przeważnie asfalt. I również tego dnia pogoda nas nie
zawiodła. Po przejechaniu pierwszej trasy, dojechali do nas: Julian i
Mateusz którzy przyjechali na zlot autem. Łącznię razem
przejechaliśmy 68 km . Po przejechanych kilometrach każdy dostał swoją
zasłużoną koszulkę i oczywiście, dyplom a gospodarze częstowali nasz
pyszna zupą grochową. Największą
atrakcją całego rajdu był wspólny przejazd ulicami Lubartowa... Łącznię przejechaliśmy około 400 km. Wyprawa była udana i polecamy wszystkim miłośnikom roweru wybrać się na nią za rok.MICHAŁ- RASZYN
środa, 9 lipca 2014
NAD PIĘKNYM MODRYM DUNAJEM
Tegoroczny wyjazd wakacyjny przebiegał przez cztery kraje; Węgry, Słowację, Austrię i Czechy. Zwiedziliśmy trzy stolice - Budapeszt, Bratysławę i Wiedeń. Przekręciliśmy ponad 600 km.
Podróż rowerową zaczęliśmy od Budapesztu. Na tę stolicę, jedną z najpiękniejszych w Europie poświęciliśmy cały dzień. Przed wyjazdem z Budapesztu zajrzeliśmy do Gedeon Richter (firmy, która przejęła grodziską Polfę) i ruszyliśmy wzdłuż Dunaju do Szentedre , miasteczka, które przypomina nasz Kazimierz nad Wisłą liczy 23 tys. mieszkańców i przyjmuje rocznie ok. 1,5 mln gości. Czy trzeba lepszej zachęty? Ta architektoniczna i krajobrazowa perełka to brama do Zakola Dunaju, „miasto Serbów” i „miasto baroku”, „miasto malarzy”...Następnie do Vysechradu dawnej stolicy Węgier, a tam na wzgórzu zamek, wysoko, - na wjazd zdecydowała się tylko czwórka; Paweł N, Krzysiek, Rafał i Grażynka, reszta pojechała na camping do Domos nad najpiękniejsze zakole Dunaju. Następnego dnia odwiedziliśmy najświętsze miasto na Węgrzech - Esztergom z ogromną Bazyliką.Tam po odsieczy Wiedeńskiej zawitał Jan III Sobieski, ma swój pomnik nad Dunajem, lata później zawitał też STR Milanówek - pomnika jeszcze nie ma.
Następnie wzdłuż Dunaju do Komarno, na słowacką ziemię i odnowa biologiczna na basenach termalnych. A potem, potem pomyliliśmy trasę, spotkała nas burza, po drodze "szczęśliwa wiata", był to najdłuższy etap wyprawy - 127 km, ale planowo dotarliśmy do Bratysławy. Zwiedziliśmy Bratysławski zamek i starówkę. Słowacja na pierwszy rzut oka okazała się krajem dużo bogatszym niż Węgry. To już Europa.
Austria to już inna bajka. Z Bratysławy do Austrii jechaliśmy ścieżką rowerową na wale przeciwpowodziowym nad Dunajem. Po drodze odwiedziliśmy Bad Deutsch Altenburg, miasteczko z największymi w Austrii murami obronnymi.Następnie Petronel Carnuntum - gdzie mieścił się rzymski obóz wojskowy oraz stolica rzymskiej prowincji Panonia. Potem już prosto do Wiednia, z przeprawą przez Dunaj i plażą nudystów. Wiedeń zwiedzaliśmy w grupach, zaliczyliśmy m.in operę Wiedeńską, Ratusz, Katedrę św. Stefana, pomnik Mozarta, pałac Hofburg i Schonbrun. Na koniec park rozrywki na Praterze.
Na koniec zostały nam Czechy ale zanim tam dotarliśmy jeszcze większość drogi ciągnęła się przez Austrię. Meta była w czeskim Breclaviu, skąd następnego dnia pierwsza grupa wyjechała pociągiem do Polski. Wieczorem na campigu przy czeskim country trochę poszleliśmy.
Nazajutrz ci co zostali w ponad 30 stopniowym upale zwiedzili jeszcze Lednice i Vetlice morawskie pałace wpisanę na listę Unesco.
W wyprawie Nad Pięknym modrym Dunajem udział wzięli:
Podróż rowerową zaczęliśmy od Budapesztu. Na tę stolicę, jedną z najpiękniejszych w Europie poświęciliśmy cały dzień. Przed wyjazdem z Budapesztu zajrzeliśmy do Gedeon Richter (firmy, która przejęła grodziską Polfę) i ruszyliśmy wzdłuż Dunaju do Szentedre , miasteczka, które przypomina nasz Kazimierz nad Wisłą liczy 23 tys. mieszkańców i przyjmuje rocznie ok. 1,5 mln gości. Czy trzeba lepszej zachęty? Ta architektoniczna i krajobrazowa perełka to brama do Zakola Dunaju, „miasto Serbów” i „miasto baroku”, „miasto malarzy”...Następnie do Vysechradu dawnej stolicy Węgier, a tam na wzgórzu zamek, wysoko, - na wjazd zdecydowała się tylko czwórka; Paweł N, Krzysiek, Rafał i Grażynka, reszta pojechała na camping do Domos nad najpiękniejsze zakole Dunaju. Następnego dnia odwiedziliśmy najświętsze miasto na Węgrzech - Esztergom z ogromną Bazyliką.Tam po odsieczy Wiedeńskiej zawitał Jan III Sobieski, ma swój pomnik nad Dunajem, lata później zawitał też STR Milanówek - pomnika jeszcze nie ma.
Następnie wzdłuż Dunaju do Komarno, na słowacką ziemię i odnowa biologiczna na basenach termalnych. A potem, potem pomyliliśmy trasę, spotkała nas burza, po drodze "szczęśliwa wiata", był to najdłuższy etap wyprawy - 127 km, ale planowo dotarliśmy do Bratysławy. Zwiedziliśmy Bratysławski zamek i starówkę. Słowacja na pierwszy rzut oka okazała się krajem dużo bogatszym niż Węgry. To już Europa.
Austria to już inna bajka. Z Bratysławy do Austrii jechaliśmy ścieżką rowerową na wale przeciwpowodziowym nad Dunajem. Po drodze odwiedziliśmy Bad Deutsch Altenburg, miasteczko z największymi w Austrii murami obronnymi.Następnie Petronel Carnuntum - gdzie mieścił się rzymski obóz wojskowy oraz stolica rzymskiej prowincji Panonia. Potem już prosto do Wiednia, z przeprawą przez Dunaj i plażą nudystów. Wiedeń zwiedzaliśmy w grupach, zaliczyliśmy m.in operę Wiedeńską, Ratusz, Katedrę św. Stefana, pomnik Mozarta, pałac Hofburg i Schonbrun. Na koniec park rozrywki na Praterze.
Na koniec zostały nam Czechy ale zanim tam dotarliśmy jeszcze większość drogi ciągnęła się przez Austrię. Meta była w czeskim Breclaviu, skąd następnego dnia pierwsza grupa wyjechała pociągiem do Polski. Wieczorem na campigu przy czeskim country trochę poszleliśmy.
Nazajutrz ci co zostali w ponad 30 stopniowym upale zwiedzili jeszcze Lednice i Vetlice morawskie pałace wpisanę na listę Unesco.
W wyprawie Nad Pięknym modrym Dunajem udział wzięli:
wtorek, 8 lipca 2014
Gorąco! jedziemy nad wodę.
poniedziałek, 23 czerwca 2014
29 czerwca ? - 6 lipca ?
Najbliższe dwie niedziele wolne?
Wolne ze względu na wyjazdy rowerzystów naszej grupy, część grupy jedzie wzdłuż Dunaju: 28.06 - 07.04 Budapeszt-Bratyslawa-Wiedeń, 29 czerwca czwórka z nas spędzi weekand na Święcie Roweru w Lubartowie, 5-6 lipca piątka wybiera się do Kazimierza.
Ale są tacy co zostają. Jeśli macie chęć pokręcić w którąś niedzielę oczekujemy propozycji.
Wchodź na komentarze.
Wolne ze względu na wyjazdy rowerzystów naszej grupy, część grupy jedzie wzdłuż Dunaju: 28.06 - 07.04 Budapeszt-Bratyslawa-Wiedeń, 29 czerwca czwórka z nas spędzi weekand na Święcie Roweru w Lubartowie, 5-6 lipca piątka wybiera się do Kazimierza.
Ale są tacy co zostają. Jeśli macie chęć pokręcić w którąś niedzielę oczekujemy propozycji.
Wchodź na komentarze.
niedziela, 22 czerwca 2014
Trzecia Setka Treningowa.
W związku z tym, że Prezes Adam wymyślił
sobie, że weźmie udział w przejeździe, żeby sprawdzić jak "Uczniaki"
sobie radzą (i zachęcony lodzikiem, pewnie), postanowiliśmy działać.
Mięliśmy Adamowi pokazać o co chodzi z tym MTB.
Więc
wczorajsza czwórka, Michał, Marcin, Michał, Rafał, całą noc polewała
szlak wodą ( coby Prezesa utytłać honorowo), potem zrzutka na Chmurkę i
załatwiliśmy przelotne opady, a niech ma.
Bosko, szlaki podmokłe, korzenie śliskie, pomyśleliśmy, odechce się Prezesowi inwigilacji jak dzieci się bawią, i co?
Otóż
Adamowi tak się spodobało, że zakiełkował myślą o nocnym Rajdzie po
Błotach Polesia z STR, no ręce opadają, miał być zły, brudny,
sponiewierany do cna, a Ten szczęśliwy, ja wysiadam.
Tak więc, deszcz nas zmoczył, błoto obkleiło po uszy.
No i powrót
To Grażynka, sprawca naszej niedoli,
Tak czarowała, tak się napięła,
Że okno z lodami w Błoniu zamknęła.
Ci co nie byli, niech żałują.
Pozdrawiam; Rafał
No i dodam jeszcze, trasę zaplanował Michał, niech mu będzie.
Dobrze było, mokro, bagnisto ale kwiecisto choć kwiatków tam nie widziałem, tylko błoto, korzenie i o dziwo nie za wiele piachu. Więc było wszystko, prawie wszystko. Zabrakło lodów.
Adam
Galeria zdjęć za chwilę, niech ogarnę....
sobota, 21 czerwca 2014
Treningowa Setka po raz drugi.
Takiego MTB po bagnach, korzeniach, wśród chłoszczących gałęzi i grzęznąc w piaskach jeszcze nie przeżyłem.
Ubabrani, szczęśliwi, zmęczeni, dotarliśmy do Roztoki na tradycyjną już kawkę.
Posiliwszy się, po konsultacjach z innymi maniakami MTB, ruszyliśmy w drogę powrotną, no oczywiście...
...przez
mokradła (droga ponoć zamknięta, bo woda - ale nie dla nas), krzaki,
piachy, z górki i pod górkę po korzeniach i trawie...
...wiecie dokąd?
No pewnie do Błonia na loda ;)
Umorusani, ale uśmiechnięci powróciliśmy bez strat w ludziach i sprzęcie.
I wiecie co, chcę jeszcze raz, może nawet górala czas dokupić do kompletu?! Zobaczymy.
A
i dobra rada od Wujka Rafała, do wszystkich, którzy jutro wybierają się
na kawę do Roztoki - włóżcie coś do pobrudzenia, Michał obiecał, że
trochę krócej ale równie ciekawie poprowadzi znów...
...będzie się działo, będzie zabawa...
...do jutra...
...koniecznie...
--
Pozdrawiam;- - - Rafał Matusiak - - -
Subskrybuj:
Posty (Atom)









