poniedziałek, 14 maja 2018

Zlot Aktywu - ŻYCHLIN 2018

Kolejny Ogólnopolski Zlot Aktywu Turystyki Kolarskiej za nami. Kolejny ze zwycięskim Pucharem, kolejny z miłymi wspomnieniami.
A jak było, po kolei, czyli pierwsza była kolej, większość z nas dotarła do Koła właśnie koleją, kilka osób samochodami do bazy w Żychlinie, a trzech mocarzy na kołach, ponad 200 km. Z Koła trochę z przygodami, z wielkim Pawła bum, w ostatniej chwili dotarliśmy na start.
Ale na początek należy wymienić organizatora Ciklo Konin, i choć chwalić wypada na końcu, od razu przejdę do rzeczy. Przygotowali się bardzo solidnie, nie dość, że sami włożyli w to mnóstwo energii i czasu, poprowadzili zlot perfekt, to jeszcze zatrudnili chyba najlepsze kucharki w Koninie, najlepszą Policję do obstawy (szczególnie Tą jedną), zamówili chyba najlepszego księdza do powitalnego kazania, pokazali największą Świątynię w Polsce - Licheń, największego słonia leśnego (o wilku nie wspomnę, bo ten chyba z innej bajki), na koniec wręczyli nam największy Puchar, wybrali najlepsze zdjęcie (autorstwa Marka), a na koniec dostaliśmy najlepszego przewodnika - Kazika, który nas odprowadził. Za to wszystko najszczersze podziękowania, jesteśmy usatysfakcjonowani.

Sama trasa zlotowa liczyła ok. 65 km. Zwiedziliśmy Licheńską Bazylikę (robi niesamowite wrażenie), Muzeum Okręgowe w Koninie, Konińską Starówkę ze słynnym Słupem Konińskim. Przerwa na popas, czyli grochówkę i coś słodkiego również w  urokliwym miejscu, nad jeziorem Ślesińskim. A i po powrocie do bazy nie można się było nudzić, między posiłkami, pysznymi, konkursy a wieczorem potańcówka. Będzie co wspominać.

Dostaliśmy koszulki ze Słupem Koniński i wierszykiem; Zgrabna pupa, gładka cera, to zasługa jest rowera. A że w Konie wszystko się kręci wokół tego słupa, przerobiłem trochę ten wierszyk na ich następne przejazdy; Zdrowa, rowerowa du.. jeździ wokół konińskiego słupa. 

Relacja foto w zakładce Galeria 2.
                                                                 Zwycięskie zdjęcia Marka



niedziela, 13 maja 2018

widziałem wilka

tak widziałem, to jest takie leśne zwierze, dwa na dwa, mieszka w lesie, widziałem napatrzyłem się
na tego gada i już nie chce go oglądać, dwa na dwa, mieszka w lesie....

ale to już koniec baby, skończyło się love story, jestem już zmęczony wracam dziś do żony...
relacja ze ZLOTU JUTRO !

środa, 9 maja 2018

konkurs foto w Żychlinie


                                                                                                                          plan dojazdu poniżej




poniedziałek, 7 maja 2018

wyjazd na Zlot do Konina (Żychlina)

Wyruszamy 11 maja (piątek) pociągiem z Grodziska Maz. przez Skierniewice - Kutno do Koła.
Zakupić bilet Grodzisk - Koło - osobowy + rower od Skierniewic.
Rozkład jazdy Grodzisk Maz 11,50 - Skierniewice 12,22
                         Skierniewice 12,39 - Kutno 13,50
                              obiad
                          Kutno 15,00 - Koło 15,37
dalej na kołach, do Żychlina 32 km (mieliśmy ruszyć z Kutna na rowerach ale trasa z Kutna liczy 97 km i nie zdążymy na rozpoczęcie a innego, dogodnego połączenia nie ma).
12 maja (sobota - rajd zlotowy)
13 maja (niedziela) - powrót pociągiem z Koła (godz. 14,0) lub Konina (godz. 13,28) - w Grodzisku godz. 18,06.
program Zlotu tutaj

Bagaż do mnie, do czwartku wieczorem. Julian jedzie samochodem

niedziela, 6 maja 2018

Zmiana w kalendarzu

W maju zmiana w kalendarzu imprez w związku z zaproszeniem na Rajd na orientację z Tremami
Mszczonów.
20 maja (niedziela) - Mszczonów - Rajd na orientację (wymagana rejestracja do 16 maja - w karcie zgłoszenie zaznaczyć STR Milanówek)
szczegóły tutaj

27 maja (niedziela) - Mariew - Biker Pub (przeniesiony z 20 maja)

sobota, 5 maja 2018

Majówka 2018

Na majówkę wybraliśmy zalew Jeziorsko. Zamieszkaliśmy w Siedlątkowie w gospodarstwie agroturystycznym Zielona Przystań. Pogoda jak na specjalne zamówienie i pięć dni fajnej jazdy, integracji, wspaniałych widoków i kilku atrakcji.

Dzień pierwszy - Wystartowaliśmy w Łodzi, z dworca Łódź Fabryczna, a sam dworzec to już niesamowite wrażenie, potem przejażdżka Piotrowską i Ogród Botaniczny. W Małyniu zajrzeliśmy do starego młyna, a końcówka przez las dała się we znaki. Do bazy w Siedlątkowie nakręciliśmy 73 km.

Dzień drugi - ZOO Safari Borysew i Poddębice. Główną atrakcją zoo są lwy i tygrysy albinosy, ale te w upale niezbyt okazywały swoje wdzięki, tak więc każdy znalazł sobie swoje ulubione zwierzątko. Wielkie zainteresowanie wzbudził lemur Julian, bo nasz został na zewnątrz, do tego żyraf, bawoły, pelikany (Zosi przypadła do gustu foka,  a jej film z karmienia w galerii 2 - zdjęcia C).
Następnie udaliśmy się do Poddębic pod Pałac Grudzińskich i do Parku Zmysłów aby poprawić swoje węchy, dotyki itp. Nastukało 67 km.

Dzień trzeci - to najdłuższy etap majówki - 117 km i najstarsze miasto w Polsce Kalisz, rynek, dwa kościoły, Kalisz Zawodzie z drewnianą zabudową (niestety poniedziałek - nieczynne, ale niektórzy sforsowali mury obronne), no  i awaria jednego z uczestników, wyglądało poważnie, skończyło się ok. Dwie kroplówy i facet jak nowo narodzony, człowiek nie wielbłąd, pić musi, a ten się wziął i odwodnił.

Dzień czwarty - Uniejów, główna atrakcja to termy, ale szczerze, nie powalają, trochę przereklamowane, choć dupsko wymoczyć można. Po za tym zamek z salą rycerską, gdzie zostałem koronowany, pyszne lody i wspaniała trasa powrotna wałem nad Wartą. A wieczorem wycieczka piesza, nad Jeziorsko, integracyjna, kamienna, z zachodem słońca, a rowerowo najkrótszy dystans 43 km.

Dzień piąty - wokół zalewu Jeziorsko, i chyba najpiękniejsza trasa wyprawy, głównie terenowa, miejscami aż nadto, przez pola, piachy, drogi bez przejazdu i wały przeciwpowodziowe. Rezerwat ornitologiczny Jeziorsko zachwycił, można było ujrzeć żurawie, czaple, łabędzie, kormorany... Pyszny obiad w Warcie, niestety muzeum Warty zamknięte na kłódkę. A drugim brzegiem Jeziorska też terenowo, raz nad wodą, tu przystań jachtowa, kilka wiejskich kościółków i nabiło 73 km.

Dzień szósty - powrót, powrót do Łodzi, Szlakiem Gorących Źródeł, już tak bez zwiedzania, rower rowerem ale do dumu też ciągnie, i się trochę rozjechaliśmy. Jedni samochodem, inni pociągiem, ale nie Ludwik. Ludwik przyjechał na kołach do Siedlątkowa i tak wrócił. Nakręciliśmy w drodze powrotnej 72 km.
W sumie 476 km rowerowej majówki, dla większości ! dla Ludwika ok 700.

Galeria zdjęć pokaże więcej. Galeria 2

czwartek, 3 maja 2018

Lemury

Zanim zdam relację z majówki przedstawiam mały fragmencik z naszej wyprawy, na której odwiedziliśmy m. in ZOO w Borysewie, gdzie nasunęły się pewne skojarzenia. Zbieżność imion przypadkowa, jednak prawdziwa.
a pełna relacja już wkrótce... dobranoc