środa, 15 maja 2019

Zlot Aktywu - Inowrocław

Rozpoczęcie 17 maja (piątek)
Baza ; Bursa szkolna
- ul. Narutowicza 34
nasze zakwaterowanie - Hostel Lew
- ul. Królowej Jadwigi 35/3
plan piątkowy;
17- 18 - kolacja w Bursie szkolnej
18,15 - spacer po Inowrocławiu
20,00 - uroczyste rozpoczęcie
w Muszli Koncertowej
Rajd główny w sobotę; start 8,30
zakończenie w niedzielę


więcej informacji na facebooku Kujawiaka Inowrocław

poniedziałek, 13 maja 2019

Ostre rżnięcie

Nazwałem ten wyjazd "Masakra piłą mechaniczną 3", z jakiegoś filmu ale po obejrzeniu premiery tego odcinka w Pogorzałkach tytuł uległ zmianie i aktualny to "Ostre rżnięcie".
(nie wpisywać jednak w google tego tytułu bo może wyskoczyć coś innego, po prostu str milanówek i pojawi się nasza niesamowita wycieczka).
Odwiedziliśmy niesamowitego mistrza w rżnięciu piłą, obejrzeliśmy jego dzieła, wysłuchaliśmy niesamowitych opowieści, no cóż robiii wrażenie. Zaraz po powrocie do Milanówka opowiedzieliśmy o naszej wizycie komu trzeba i jest szansa, że mistrz "ostrego rżnięcia" pojawi się w Milanówku z pokazem, a jego rzeźba stanie w naszym mieście. Już wiele Jego dzieł zdobi miasta, instytucje i firmy a jak się dowiedzieliśmy podczas wizyty u mistrza, za dwa lata na Wawelu stanie drewniany, trójgłowy smok  spod Jego piły.
Drzewo już czeka.


I tak się najarałem tym rżnięciem, że nie wspomniałem o innych atrakcjach niedzielnej wycieczki.


Odwiedziliśmy już znane nam stawy Św, Anny, gdzie rozdano pierwsze medale tej edycji, (nie złoto, srebro i brąz, a mniejszy, większy i największy, tak w ramach niedzielnych wyliczanek). Meta też była atrakcją, miejska impreza poświęcona polskim muralom, a przy okazji koncert i  potańcówka, niestety tu już deszcz schlapał nieco imprezę, ale będzie co wspominać, i może w Milanówku ponownie zobaczymy Andre.
Na więcej foto zapraszam do Galerii 2
A poniżej info o niedzieli z termami.

Mszczonów - Rajd na orientację

Dla osób, które nie jadą do Inowrocławia propozycja na niedzielę 19 maja. Tradycyjny Rajd na Orientację z termami Mszczonów. Zapisy e - mailem do 15 maja  (środa) do godz.16.
W karcie zgłoszenia wpisać na górze STR Milanówek, aby być w jednej grupie.
Karta do pobrania tutaj
Zgłoszenia proszę wysyłać indywidualnie na adres
info @weekendztermami.eu
Zbiórka pod termami we Mszczonowie o 8,30
 (proszę o wpis w komentarzach kto się zapisał)

środa, 8 maja 2019

Masakra piłą mechaniczną 3

12 maja (niedziela) odwiedzimy niezwykłego rzeźbiarza, idącego z duchem czasu, nową technologią. Już nie młotkiem i dłutem a piłą mechaniczną rzeźbi w drewnie.
Start pod MCK godz.10,00
trasa: Milanówek - Grodzisk - Adamowizna - Musuły - Grzmiąca - Skuły - Grzegorzewice - Stawy Św. Anny (kawka) - Pogorzałki (Andre - rzeźbienie piłą - 12,30)
Trasa powrotna do ustalenia na miejscu. Dystans ok.60 km

wtorek, 7 maja 2019

Roztoczańska Majówka

Majówka za nami. Spędziliśmy ją wspólnie z Ciklo Konin. Roztocze jest urocze, i choć pogoda płata różne figle, nas mimo nieciekawych prognoz zadowoliła. Jedno popołudnie z niewielkim deszczykiem nie zakłóciła planu wyprawy.
Roztoczańskiej majówce przewodniczył Michał, zwany u nas Raszyn, a chłopak z Roztocza. To on
objechał wszystkie wcześniej wskazane miejsca i prowadził nas na trasie. Zaprowadził też do swojego rodzinnego domu w Długim Kącie, gdzie jego rodzina przygotowała dla nas roztoczańską biesiadę, ba, roztoczańskie wesele.

Ale po kolei. Naszą bazą był ośrodek wypoczynkowy Jeżyk w Krasnobrodzie. Stąd ruszaliśmy na podbój Roztocza. Na początek  Rezerwat Święty Roch z kaplicą w Krasnobrodzkim Parku Krajobrazowym.
Drugiego dnia "Perła Renesansu" czyli Zamość. Przepiękne miasto zwiedzaliśmy z przewodniczką, panią Joanną, a pagórkowata droga do miasta arkad dała nieźle w kość wielu rowerzystom.


Kolejny dzień bliżej natury ...wśród tych  pól rzepakowych... Rezerwat Przyrody Źródła Tanwi z szumami i wodospadem (może to Niagara nie była, ot taki roztoczański wodospadzik), dalej kamieniołom i Rezerwat Czartowe Pole z rzeką Sopot, już w deszczu a na koniec wspomniane stoły zastawione po brzegi - Roztoczańska uczta.












Kolejny dzień to znowu trochę historii. Skansen Zagroda Guciów, w której oprócz dawnych wiejskich czasów, wspomnienie PRL-u i dodatki z kosmosu, czyli raj meteorytów. Następnie Zwierzyniec i wizyta w Starym Browarze, kościół na wodzie, stawy Echo i misterne, ludowe ule oraz bajeczne domki przy Roztoczańskim Muzeum.


I wszystko  co wokół to roztoczańskie. Na koniec Roztoczańska Majówka w Krasnobrodzie. Na ludową nutę poskakaliśmy co nie co, krasnobrodzki zespół Wójtowianie dał czadu, my nie mniejszego. W drodze do domu odwiedziliśmy świerszcza ze Strzebrzeszyna, i można by tu książkę napisać, skracałem tekst kilka razy, bo toż to nie książka i tak wyszło.

Szczególne podziękowania dla naszego Brytana (Raszyna) i całej rodziny Brytanów. Będziemy długo wspominać ten wyjazd. Może jeszcze tam wrócimy, rabarbar już rośnie, przyjdzie czas na zbiory...
A Galeria zdjęć ?  Będzie, ale później... już jest - Galeria2

poniedziałek, 6 maja 2019

Zaproszenie

MAROKO - PRZEZ GÓRY I PUSTYNIE

Prelekcja i prezentacja multimedialna; 
Justyna i Sławomir Jabs (podróżnicy i krajoznawcy)
8 maja 2019 (środa)  godz.16,30
Warszawa - Scena na Smolnej 9
Akademia Krajoznawców Uniwersytetu III Wieku
   wstęp wolny
- chętnych z STR zapraszamy (niekoniecznie w wieku uniwersyteckim)

niedziela, 28 kwietnia 2019

Patagonia

Jaki ten świat mały. A jeśli masz rower to dojechać można wszędzie. W jeden dzień dotarliśmy do Patagonii, gdzieś między Chile, Argentyną a Mszczonowem. Skusiły nas argentyńskie steki, a że krowy były jeszcze na wypasie trzeba było uzbroić się w cierpliwość.
W tym czasie wielu uwiodło patagońskie sombrero, a zabawka chilijska chyba każdego, nie wiedziałem, że chilijczycy to taki jurny naród, ale jak mają takie zabawki...

I od początku,  pogoda zapowiadała się nie ciekawie a na starcie pojawiło się całkiem spore stadko. Jeszcze nie padało. Droga do Chile (bo to głównie chilijska enklawa, właściciel chilijczyk, dania chilijskie ale również argentyńskie steki - ot Patagonia)
I potrawy niech każdy oceni, bo każdy miał coś innego, ale nasz wybitny specjalista kulinarny Tomek mówił, że okey, tak miało smakować.

A gdy przyszedł czas wracać to się rozpadało, a z Patagonii do Milanówka droga daleka,
pojechaliśmy na skróty, wyszło 53 km. Trochę przemokliśmy, może więcej jak trochę, no cóż, raz słońce raz deszcz, a my w kabrioletach.

PS. I jeszcze jedno. Jak się jeździ po świecie to spotyka się różnych ludzi. Góra z górą się nie zejdzie a człowiek z człowiekiem może.
Dołączył do nas po drodze rowerzysta, wita się ze mną, sugeruje, że się znamy, rusz procesorem- powiada, a ja Niemiec, nie kojarzę człowieka. W Patagonii się ujawnił, to mój kolega z lat już minionych, trenowaliśmy w jednym klubie lekkoatletykę. Olek pozdrawiam i zapraszam na kolejne wycieczki.

Więcej zdjęć z Galerii 2