niedziela, 22 maja 2016

ulicami Milanówka




Za nami kolejny rajd ulicami Milanówka. Tradycyjnie co roku organizujemy rajd po Milanówku dla wszystkich mieszkańców, tych małych, dorosłych, tych co na rowerze tylko czasami... A że pogoda dopisała, to i frekwencja też. Uczestniczyło ok 250 osób, i był to jeden z największych rajdów po Milanówku. Trasa trochę ekstremalna jak na tego typu rajdy, ale daliśmy radę.

 
 Na zakończenie pod MCK lody i losowanie nagród, a było obficie. 50 osób wróciło do domu z plecakami, torbami, licznikami rowerowymi, gofrownicami, sokowirówkami, radioodbiornikami i wieloma  i innymi ciekawymi upominkami. Przez ponad dwie godziny ciągnął się olbrzymi peleton przez miasto, że trudno było samochodziarzom się wcisnąć, ale cóż raz w roku ulice należą do rowerzystów, a kierowcy i przechodnie miło nas witali, bili brawa i pozdrawiali.

poniedziałek, 16 maja 2016

Rajd po Milanówku

21 maja (sobota) zapraszam na coroczny Rajd ulicami Milanówka.
Start jak zwykle - polana Starodęby (róg ul. Mickiewicza -ul.Starobęby) godz.11,00
STR proszę o przybycie o 10,30 - dystans ok. 17 km. Zakończenie pod MCK - czekają lody i nagrody.

niedziela, 15 maja 2016

Julinek raz jeszcze - próba genaralna

Trasa zlotowa do Julinka - opracowana (nie będę opisywał jak i co bo zaglądają tu uczestnicy IV Zlotu Aktywu, nie będę psuć im nie, nie-spodzianek), ale będzie dobrze.

Do Julinka dotarliśmy, odwrotnie niż na zlocie, bo w tamtą przez puszczę a z powrotem raczej nie, ale da się to przejechać, i obstawić chyba też (liczę na chłopaków z Włocławka z lizakami, że nam pomogą, szczególnie w dwóch przejazdach przez ruchliwą trasę).

W Julinku trochę zabawiliśmy, a były też Zosi imieniny, więc była podwójna okazja, a na dodatek był traktor Marcina, na którym każdy miał chęć się przejechać.

No i zakończenie, było u mnie. Musieliśmy się wstępnie przygotować na Zlot, częściowo nam się udało, może za kolejnym razem będzie coraz lepiej (... ale to już było... nasze serce...  choć w papierach lat przybyło... dobra, dobra... itd) - cicho, bo podglądają (pssst)
Mam nadzieję, że zrobimy to w miarę, w miarę dobrze, ale nie mnie to oceniać. No ale zlot , zlotem a wycieczka była okey, za wyjątkiem jednego, upierdliwego... wiatyru, ten nam przeszkadzał najbardziej.
 11 czerwca hulaj se gdzie indziej.
Zapraszam do galerii. 

poniedziałek, 9 maja 2016

Puszcza Kampinoska - Julinek

15 maja wycieczka rowerowa przez Puszczę Kampinoską do Julinka.
Start pod MCK godz. 9,30 - dystans ok. 60 km.

Po wycieczce zebranie u mnie dla osób, które będą uczestniczyć w XIV Ogólnopolskim Zlocie Aktywu Turystyki Kolarskiej.



W ostatnią niedzielę część naszej grupy pojechała na zwiady do Julinka wybrać trasę pod kątem Zlotu Aktywu, sprawdzimy jak się spisali. (bo choć Michał i Rafał przesłali mi szczegółowe dane trasy a potem Marek przywiózł zdjęcia to widzę, że część przeszli na szczudłach)  
 Zapraszam do Galerii.




sobota, 7 maja 2016

Rajd z Termami Mszczonów - zmiana w kalendarzu

Na 29 maja dostaliśmy zaproszenie ze Mszczonowa na rajd na orientację.

Na ten dzień była zaplanowana Rawa Mazowiecka, którą możemy zrobić w innym terminie (uzgodnimy podczas niedzielnych wycieczek), a 29.05 wybierzmy się ponownie do Mszczonowa, fajne rajdy robią.

Szczegóły  na stronie Termy Mszczonów link

Zamiast Jury - Biała Chatka

Podczas gdy my męczyliśmy się na Jurze,
 czwórka z STR (Halinka, Dorota, Lidka i Staszek) wybrała się do Białej Chatki w Rembertowie na pyszną rybę.
" Przejechaliśmy ponad 60 km , pogoda dopisała, humory też,  i mieliśmy spotkanie trzeciego stopnia z naturą. Jechaliśmy przez piękne sady w kwiatach".
Zdjęcia w galerii

środa, 4 maja 2016

Majówka - Szlakiem Orlich Gniazd

I tak nazywa się ten szlak - od Częstochowy do Krakowa, całego nie zaliczyliśmy, ale ani orła, ani gniazda nie ujrzeliśmy. Ale to co widzieliśmy dało rekompensatę za te orły i te gniazda.
Do Częstochowy dojechaliśmy pociągiem a start na kołach zaplanowaliśmy na Jasnej Górze. I dobrze bo synoptycy zapowiadali nieciekawą pogodowo majówkę a nas Matka Boska Częstochowska poprowadziła w naprawdę dobrą pogodę, bez deszczu i w piękne rejony.



 I etap;  Częstochowa
 - zamek Olsztyn- zamek Mirów - zamek Bobolice - Zawiercie - 81 km (trochę się pomyliłem, ale niedużo, prawda...) A że u nas zręczne białogłowy i wybitni rycerze, herbu Jelita abo inszego, daliśmy radę. Trzy zamki zdobyliśmy.
Dotarliśmy  do bazy w Zawierciu, przyjęliśmy kolejną osobę do STR, i po krótkiej integracji padliśmy jak muchy. Czy jutro też dostaniemy tak w kość na szlaku ?

Dostaliśmy też. II etap; Zawiercie - zamek Ogrodzieniec - zamek Bydlin - Pustynia Błędowska - Zawiercie.
70 km. Podjazdy coraz wyższe, ale trasy coraz piękniejsze, warto by się tu pokręcić dłużej, ale czas goni, a na pustyni ani jednego wielbłąda, więc cóż na dwa kółka i w drogę. (Nastawiłem się na zamki, ale pustynia, mimo, że bez wielbładów zrobiła na mnie wrażenie)

 III etap (to miał być Ojców, niestety trochę się przeliczyliśmy, i zaliczyliśmy jedynie zamek Rabsztyn.
Trasa; Zawiercie -Kwaśniów -  Klucze -
zamek Rabsztyn - Olkusz - Klucze - Zawiercie -  83 km
To był chyba najcięższy etap, ale w Zawierciu pod Aniołem czekał
pyszny obiadek, więc poszło. Wieczorem zaczęło padać, ale byliśmy już w domu.


IV etap; (powrót) Zawiercie - Myszków - Zalew Poraj - i leśna trasa do Częstochowy - 53 km (dalej pociągiem do Milanówka.

Jest co zwiedzać na Jurze, może w przyszłym roku powtórzyć, od Krakowa... Tymczasem zapraszam do Galerii zdjęć