środa, 24 maja 2017
Wpłaty na Rumunię
niedziela, 21 maja 2017
wyjazd na Zlot do Pieczysk - Gryf Bydgoszcz
26 maja (piątek) ruszamy pociągiem z Milanówka godz.11,22, na Zachodniej przesiadka do
Bydgoszczy pociąg TLK Wieniawski odjazd godz.12,35 - w Bydgoszczy będziemy o 15,39. (kupcie wcześniej bilety - ja już kupiłem).
Transport rowerów - rowery oraz bagaż zabiera Michał Raszyn samochodem i dostarczy je do Bydgoszczy, rowery należy dostarczyć do mnie w czwartek (25.05) wieczorem lub w piątek (26,05) do godz.10,30.
Z Bydgoszczy do Pieczysk jedziemy rowerami - 32 km.
(ci co jadą samochodem umawiają się indywidualnie)
Powrót w niedzielę (28.05) - rowerami do Bydgoszczy, rowery samochodem do Milanówka, my pociągiem ok .16 z Bydgoszczy do Warszawy, w domu przed 20,00.
Bydgoszczy pociąg TLK Wieniawski odjazd godz.12,35 - w Bydgoszczy będziemy o 15,39. (kupcie wcześniej bilety - ja już kupiłem).
Transport rowerów - rowery oraz bagaż zabiera Michał Raszyn samochodem i dostarczy je do Bydgoszczy, rowery należy dostarczyć do mnie w czwartek (25.05) wieczorem lub w piątek (26,05) do godz.10,30.Z Bydgoszczy do Pieczysk jedziemy rowerami - 32 km.
(ci co jadą samochodem umawiają się indywidualnie)
Powrót w niedzielę (28.05) - rowerami do Bydgoszczy, rowery samochodem do Milanówka, my pociągiem ok .16 z Bydgoszczy do Warszawy, w domu przed 20,00.
Rekordowy rajd ulicami Milanówka
To już 16 rajd ulicami Milanówka. Tym razem rekordowy - uczestniczyło 420 rowerzystów (poprzedni rekord - to 252, pobity niesamowicie). Tegoroczny rajd był połączony z Dniem Sportu w Milanówku, do tego wspaniałe odblaskowe koszulki, impreza na kąpielisku miejskim i pogoda, stąd i rekord.
Oczywiście pomagała Policja i Straż Miejska, ale debiutowała grupa STR uprawniona do kierowania ruchem - się spisała. Rajd jeden z krótszych - tylko 11 km, ale zablokowaliśmy całe miasto, wyglądało wręcz jak masa krytyczna. I finał na kąpielisku - napoje, lody, gadżety rowerowe w ramach Kampanii - Rowerowy
Milanówek, gry, zabawy i pokazy - rowerowe i motorowe. O ile do skoków rowerowych już się przyzwyczailiśmy, jest co podziwiać, to okazało się, że ci na motorach przebili wszystko, dali pokaz naprawdę wspaniały.
Ja troszkę mniejszy, ale przewiozłem Panią
Burmistrz na tandemie, i mam nadzieję, że władza jak i mieszkańcy byli zadowoleni z tego połączenia dnia sportu z rajdem rowerowym. Mam nadzieję, że będziemy to kontynuować.
(zapraszam do galeri zdjęć)
Oczywiście pomagała Policja i Straż Miejska, ale debiutowała grupa STR uprawniona do kierowania ruchem - się spisała. Rajd jeden z krótszych - tylko 11 km, ale zablokowaliśmy całe miasto, wyglądało wręcz jak masa krytyczna. I finał na kąpielisku - napoje, lody, gadżety rowerowe w ramach Kampanii - Rowerowy Milanówek, gry, zabawy i pokazy - rowerowe i motorowe. O ile do skoków rowerowych już się przyzwyczailiśmy, jest co podziwiać, to okazało się, że ci na motorach przebili wszystko, dali pokaz naprawdę wspaniały.
Ja troszkę mniejszy, ale przewiozłem Panią
Burmistrz na tandemie, i mam nadzieję, że władza jak i mieszkańcy byli zadowoleni z tego połączenia dnia sportu z rajdem rowerowym. Mam nadzieję, że będziemy to kontynuować.
(zapraszam do galeri zdjęć)
wtorek, 16 maja 2017
Coroczny rajd ulicami Milanówka
Zapraszam do pomocy w organizacji rajdu, i promocji STR.
Start jak obok na plakacie o 10,00 - ale STR-owiczów zapraszam na 9.30 na polanę Starodęby.
Rajd ok 11 km
(z kierującymi ruchem z naszej sekcji - sprzęt już jest).
Po rajdzie ok 12,00 Dzień Sportu w Milanówku
na terenie kąpieliska miejskiego, na którym m.in. pokazy skoków motorowych i rowerowych, koncert i inne atrakcje.
Nie może was zabraknąć!
niedziela, 14 maja 2017
Zagroda Bednarza
Odwiedziliśmy Zagrodę Bednarza w Bednarach k/ Nieborowa, pogoda przepiękna, pierwsza "stówka" w tym roku - dokładnie wyszło 106 km. Czy opłacało się tyle dmuchać? Oj tak, polecamy - warto, naprawdę warto tam zajrzeć, a szczególnie dzieciom na warsztaty link do Zagrody tutaj
A my choć dzieci te większe, bawiliśmy się doskonale. Kolekcja narzędzi z dawnych czasów powalała z nóg, a co było, oj czego tam nie było. Co utkwiło w pamięci, no przede wszystkim zapięcie do roweru (będzie gdzieś w galeri zdjęć). Ot takie rowerowe zboczenie, co z rowerem to fajne.
Ale samo przyjęcie w Zagrodzie powaliło, gospodarz w stroju łowickim, gospodyni też, 17 kilo na sobie i te hafty w miejscu na hafty, prawdziwy bednarz z epoki - i atmosfera, swojska, łowicka, i kontakt bardzo dobry - opowieści o soli, o myciu, i nie myciu, o waleniu babcinej koszuli, kręceniu lodów, nawet ból zęba już nie będzie tak straszny po tej wizycie (znamy sposoby), Tomek złoży już beczkę, z Justyną troszkę będzie gorzej, głaskała capa (Sławek wąchałeś ją po powrocie - CoCo Chanel).
Tak w Zagrodzie nie tylko bednarstwo było, ale i zwierzęta, o capie już nie wspomnę, ale przemiłe jagniątko, prosiaczki, króliczki, i ten z gulem - wspaniały, ale nie chciał zbytnio z nami gulać.
Niby tylko Bednary, podłowicka wieś, słynąca niegdyś z bednarzy, gdzie tylko naprawiali beczki, a wokół tej beczki nakręciło się mnóstwo innych tematów.
... potężne drewniane koryto na pół świniaka, za kilka dni łowickie wesele, rzeźnik ma przyjść we czwartek, we wtorek świniak pada, tyle mięsa, szkoda, gospodarz odkraja kawałek, daje psu, pies żyje. Wyroby na wesele gotowe, skoro pies przeżył gościom nic nie powinno się przytrafić. Nazajutrz po weselu syn gospodarza przybiega i oznajmia, że pies nie żyje. Gospodarz się przyznaje weselnikom, że świniak padł wcześniej, weselnicy do lekarza ale pyta syna czyn pies się długo męczył - nie, odpowiada synek, przejechał go samochód.
Nas nikt nie przejechał, przejechaliśmy ponad stówkę i wspomnienia pozostaną. Dziękujemy.
Pierwszą w życiu "stówkę" przejechał młody Wojtek - gratulujemy.
(wkrótce w galerii zdjęć więcej foto do obejrzenia)
A my choć dzieci te większe, bawiliśmy się doskonale. Kolekcja narzędzi z dawnych czasów powalała z nóg, a co było, oj czego tam nie było. Co utkwiło w pamięci, no przede wszystkim zapięcie do roweru (będzie gdzieś w galeri zdjęć). Ot takie rowerowe zboczenie, co z rowerem to fajne.
Ale samo przyjęcie w Zagrodzie powaliło, gospodarz w stroju łowickim, gospodyni też, 17 kilo na sobie i te hafty w miejscu na hafty, prawdziwy bednarz z epoki - i atmosfera, swojska, łowicka, i kontakt bardzo dobry - opowieści o soli, o myciu, i nie myciu, o waleniu babcinej koszuli, kręceniu lodów, nawet ból zęba już nie będzie tak straszny po tej wizycie (znamy sposoby), Tomek złoży już beczkę, z Justyną troszkę będzie gorzej, głaskała capa (Sławek wąchałeś ją po powrocie - CoCo Chanel).
Tak w Zagrodzie nie tylko bednarstwo było, ale i zwierzęta, o capie już nie wspomnę, ale przemiłe jagniątko, prosiaczki, króliczki, i ten z gulem - wspaniały, ale nie chciał zbytnio z nami gulać.
Niby tylko Bednary, podłowicka wieś, słynąca niegdyś z bednarzy, gdzie tylko naprawiali beczki, a wokół tej beczki nakręciło się mnóstwo innych tematów.
... potężne drewniane koryto na pół świniaka, za kilka dni łowickie wesele, rzeźnik ma przyjść we czwartek, we wtorek świniak pada, tyle mięsa, szkoda, gospodarz odkraja kawałek, daje psu, pies żyje. Wyroby na wesele gotowe, skoro pies przeżył gościom nic nie powinno się przytrafić. Nazajutrz po weselu syn gospodarza przybiega i oznajmia, że pies nie żyje. Gospodarz się przyznaje weselnikom, że świniak padł wcześniej, weselnicy do lekarza ale pyta syna czyn pies się długo męczył - nie, odpowiada synek, przejechał go samochód.
Nas nikt nie przejechał, przejechaliśmy ponad stówkę i wspomnienia pozostaną. Dziękujemy.
Pierwszą w życiu "stówkę" przejechał młody Wojtek - gratulujemy.
(wkrótce w galerii zdjęć więcej foto do obejrzenia)
środa, 10 maja 2017
Po naukę do bednarza
przejechania stówka, ale cofniemy się trochę w czasie i nauczymy się robić ... beczki.
14 maja - niedziela - wizyta w Zagrodzie Bednarza w Bednarach za Nieborowem (wstęp 5 zł) - pokaz wytwarzania beczek w strojach z epoki i wystawa w Zagrodzie Muzeum.
Trasa asfaltowa - Milanówek - Izdebno - Oryszew - Miedniewice - Bolimów - Bednary (powrót trochę inny) - Całość ok. 100 km. Start pod MCK GODZ. 9,00
niedziela, 7 maja 2017
Biała Chatka - kuchenne rewolucje
No i stało się, kolejne "Kuchenne Rewolucje" i nie według Magdy Gessler a wg Haliny Siemiątkowskiej, która zapoczątkowała cykl "kuchennych rewolucji na rowerze" (lubi pojeść kobita) - i tak kilka razy w roku jeździmy po knajpach. Tym razem trafiło na Białą Chatkę w Rembertowie (tym mniej znanym).
A co tam zabytki, perły architektury, muzea, itp. przez żołądek do serca, przez rower do żołądka, tak dobiliśmy do fajnego zakątka. Kelnereczki, uwijały się żwawo, przemiłe, choć mózg się lasował przy zamówieniu - z cukrem, bez, rozpuszczalna, parzona, sałatka taka czy taka czy bukiet, karpik, sandacz, sznycel- jakoś poszło, pojedliśmy - smakowało.
Trasa ok 65 km, różna, trochę asfalciku, trochę lasu, nad stawami, wśród sadów, wśród pól rzepakowych, trochę po piachu, trochę po gładkim, pogoda taka sobie, a toż to maj - ot tak różnorodnie, różna droga, różne żarcie, różne wspomnienia, ale jedna grupa STR - różna, ale zwarta, gotowa i przebojowa, co tam Magda Gessler, ją też przebijemy, jak się dobrze nażremy...
A co tam zabytki, perły architektury, muzea, itp. przez żołądek do serca, przez rower do żołądka, tak dobiliśmy do fajnego zakątka. Kelnereczki, uwijały się żwawo, przemiłe, choć mózg się lasował przy zamówieniu - z cukrem, bez, rozpuszczalna, parzona, sałatka taka czy taka czy bukiet, karpik, sandacz, sznycel- jakoś poszło, pojedliśmy - smakowało.
Trasa ok 65 km, różna, trochę asfalciku, trochę lasu, nad stawami, wśród sadów, wśród pól rzepakowych, trochę po piachu, trochę po gładkim, pogoda taka sobie, a toż to maj - ot tak różnorodnie, różna droga, różne żarcie, różne wspomnienia, ale jedna grupa STR - różna, ale zwarta, gotowa i przebojowa, co tam Magda Gessler, ją też przebijemy, jak się dobrze nażremy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




