Oto jest pytanie? Wiele jeszcze nie wiem, gdyż nie uczestniczyłem w tym rajdzie, doszły jednak do mnie jakieś słuchy. Wyjazd do Skarżyska odbył się w piątek, pociągiem do Radomia, dalej na kołach, mój plan był taki aby jechać trochę dalej przez Wąchock, odwiedzić Sołtysa i Opactwo Cystersów. Plan wykonała tylko Zosia, reszta pojechała na skróty wprost do bazy. No nie cała reszta - Michał przebył całą drogę na kołach Milanówek - Skarżysko 146 km. Wieczorem odbyła się integracja z organizatorami. A w sobotę rajd główny. I tu też nie wszyscy pojechali na jedną trasę, a że był wybór, wybierali według upodobań. MTB, 75 i 120 km.
Jak było, podobno było różnie. Bardzo chwalono Jurka ze Skarżyska, który zajął się naszą grupą. Dzięki Ci Jurek. A o parę słów ze swoich tras proszę w komentarzach. Powrót w niedzielę, też różny pociągowo- samochodowo -rowerowy. Ale wrócili wszyscy, z medalami, zadowoleni bardziej lub mniej, a i parę zdjęć w galeri się znajdzie, Zapraszam Galeria 2 i czekam na komentarze.
Poniżej relacja Michała.
Skarżyski Rajd Rowerowy podsumowanie MTB przez Michała:
Wybrałem się na Skarżyski rajd w jednym celu, wiadomo trasa MTB:) Dominik dał się namówić na tą wyprawę, więc jazda, zapisujemy się. I tu zdziwko, przy zapisach nie ma mapy, hmm jest gdzieś na facebooku, czarcie piekielny, nie mam, więc nie widziałem. Dominik sprawdził tylko opis a miał być ślad GPS, był, ale gdzie indziej... I co dalej rezygnujemy, jedziemy z resztą pozwiedzać... Aż tu nagle wyłania się znajoma postać, tak to on, przewodnik dusza towarzyska, Milanowski przyjaciel Konrad. Jupi też jedzie na mtb, pojechaliśmy razem. Najpierw w tłumie razem z resztą, potem odstaliśmy i fajnie luźniej. Została z nami Ewelina, potem dołączył Emil i tak w małym stadzie 5-osobowym - Ja, Dominik, Ewelina, Konradi Emil dojechaliśmy do końca. Trasa super, podjazdy, zjazdy, korzenie, piachy i fajne widoczki - las, czyli tak jak trzeba. Dojechaliśmy gdzie trasa się rozwidlała ci, co na 25 prosto do mety ci, co na 35 skręcają. Komuś ta meta się spodobała, ale jedziemy dalej. I tu najpiękniejszy odcinek prowadził nad rzeczką z pięknymi widokami, szybkim zjazdem 48 po kamieniach większych i mniejszych rower sam leciał. Było nawet bagienko z kładkami jak na niebieskim w Kampinosie. Wyjechaliśmy z lasu i do Skarżyska na metę. Trasa niby łatwa ale zmachałem się jak trzeba. Kampinos czy Bolimów to taka mała zabawa dla dzieci w porównaniu z tamtymi terenami. Jak się uda trzeba powtórzyć.
Serdeczne podziękowania dla Konrada za prowadzenie, Ewelinie i Emilowi za doborowe towarzystwo. Do następnego spotkania na szlaku.
Ps.Żaden ze mnie opowiadacz ani nic z tych rzeczy...
Ps.2 Emil świetne salto było:)
Zapraszam do filmiku ze startu udostępnionym przez tvświętokrzyska.pl tutaj
oraz relacja i foto skarżyski24.pl tutaj
poniedziałek, 11 czerwca 2018
czwartek, 7 czerwca 2018
podziękowania
Dziękujemy ekipie STR Milanówek za wsparcie i udział w pogrzebie naszej Mamy.
Grażyna i Agnieszka
wtorek, 5 czerwca 2018
Rowerowa pielgrzymka Tereski
Nasza Tereska porwała się na taką wyprawę, że nie jeden z nas zastanawiałby się czy tam jechać?. Ona pojechała. O szczegółach wyprawy opowie nam na wspólnych wycieczkach, na razie ma jednak przerwę, kontuzja, ale "twarda kobita" i niebawem dowiemy się więcej.
A poniżej już od Tereski:
Już nie pamiętam dokładnie, czy ta pielgrzymka do Santiago francuskim szlakiem Św.Jakuba znalazła mnie, czy ja ją znalazłam.
Trzeba było dojechać ~ 3500 kilometrów, żeby wsiąść na rowery 26.04 i jechać. Było ekstremalnie: długie odcinki, mocno pod górę i bardzo szybko z góry. Jako atrakcja mróz rano, w dzień +8 + 10 st. C.
Paszporty pielgrzyma od pierwszego dnia i muszla, która chroni przed niepowodzeniami na szlaku.
Było raz na rowerze, raz z rowerem, aż do wywrotki na przed ostatnim odcinku.
Wspomnienia niezapomniane, spotkania z ludźmi z całego świata, w zdecydowanej większości idących piechotą.
Bardzo bym chciała wrócić na ten szlak, ale już bez roweru, żeby bardziej przeżywać wyprawę, a mniej zmagać się z nieprzeciętnymi podjazdami i szalonymi zjazdami.
Przejechałam około 800 km, spałam w albergach i pod stołem w restauracji, drugiego dnia zużycie kalorii było na poziomie 5200kcal, później pewnie było trochę mniej.
W Milanówku byłam 12.05 po południu
Pozdrawiam, Teresa.
Muszla na szlaku ją chroniła, może nie do końca, po powrocie do kraju Tereska zamieniła muszlę w gips, ale dochodzi do siebie i wkrótce do nas dołączy.
niedziela, 3 czerwca 2018
Rajd Skarżyski - dojazd i szczegóły
Wyjazd na Rajd Skarżyski w piątek 8 czerwca pociągiem z Warszawy Zachodniej do Radomia. Proszę o zakupienie biletu Warszawa - Radom - osobowy, rower gratis. Odjazd pociągu godz. 9.08. Przyjazd do Radomia 11.37.
Z Radomia rowerem do Skarżyska ok. 60 km.
Adres hotelu. Auto- Tak Skarżysko-Kamienna ul. Asfaltowa 1.
(nad jeziorem Rejowskim) tel. 602 666 615
Koszt noclegów 45 zł za osobę/ doba - płatne na miejscu.
Uczestnictwo w Rajdzie 20 zł.
Rajd główny 9 czerwca (sobota) - szczegóły na plakacie obok.
Powrót niedziela 10 czerwca (szczegóły powrotu zostaną ustalone na miejscu)
Z Radomia rowerem do Skarżyska ok. 60 km.
Adres hotelu. Auto- Tak Skarżysko-Kamienna ul. Asfaltowa 1.
(nad jeziorem Rejowskim) tel. 602 666 615
Koszt noclegów 45 zł za osobę/ doba - płatne na miejscu.
Uczestnictwo w Rajdzie 20 zł.
Rajd główny 9 czerwca (sobota) - szczegóły na plakacie obok.
Powrót niedziela 10 czerwca (szczegóły powrotu zostaną ustalone na miejscu)
sobota, 2 czerwca 2018
Ulicami Milanówka - daliśmy radę
Daliśmy radę, tzn wygraliśmy z pogodą. Ten rajd miał się odbyć tydzień temu, niestety wielkie burze pokrzyżowały plany. Ale dziś też nie wiele brakowało, by skończyło się tak jak w zeszłym tygodniu, odwołaniem. W nocy znów przeszła burza, padało do rana, ale już nie tak obficie. Z samego rana przejechałem trasę, no da się. I poszło. Wprawdzie już nie z tak wielką pompą (nie, nie tą z nieba), a nawet w wielko okrojonej oprawie niż było planowane przed tygodniem - nie było pokazów rowerowych, meczu, otwarcia boiska, i trochę mniej uczestników, niż się spodziewaliśmy (może niefortunny termin w dłuższy niż zazwyczaj weekand).
Ale ok 150 rowerzystów przemknęło przez Milanówek. I był to jeden z najbardziej perfekcyjnych rajdów, jeśli chodzi o sam przejazd. Chłopaki od kierowania ruchem zdali egzamin na szóstkę. Dzięki, dziękuję pozostałym z STR za wsparcie. Zachęcajmy do dwóch kółek, od krótkich wycieczek, od najmłodszych lat, a i starszym przyda się chwila relaksu. To tradycyjny rajd ulicami Milanówka, który trwa od 2002 roku, i jak mawiał Jurek Owsiak, do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej, niech i tak będzie z Rajdem po Milanówku.
I zapraszam do Galeri 2 na relację foto.
Ale ok 150 rowerzystów przemknęło przez Milanówek. I był to jeden z najbardziej perfekcyjnych rajdów, jeśli chodzi o sam przejazd. Chłopaki od kierowania ruchem zdali egzamin na szóstkę. Dzięki, dziękuję pozostałym z STR za wsparcie. Zachęcajmy do dwóch kółek, od krótkich wycieczek, od najmłodszych lat, a i starszym przyda się chwila relaksu. To tradycyjny rajd ulicami Milanówka, który trwa od 2002 roku, i jak mawiał Jurek Owsiak, do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej, niech i tak będzie z Rajdem po Milanówku.
I zapraszam do Galeri 2 na relację foto.
piątek, 1 czerwca 2018
czwartek, 31 maja 2018
ŁOWICZ coraz dalej
Już po raz trzeci w Boże Ciało przyjeżdżamy do Łowicza. Jest to wyprawa dość daleka ale z roku na rok ten Łowicz nam się oddala, za pierwszym razem wyszło 120 km, za drugim 127 a teraz 135 km.
Ale mniejsza o kilometry, najważniejsze są łowiczanki, te małe, te duże też, i ten chłopczyk w pasiakach. (No i jeszcze parada pasiaków, prosiaków, małych dzików, różne opcje były, ale jak to naprawdę było - tylko Duch Święty prawdę Ci powie, wszak to Boże Ciało) a nas tak upał zmożył, że i paradować się nie chciało. Tradycyjnie wylosowaliśmy "łowiczankę", liczyłem ja, padło na zięcia, uczciwy jestem jak najbarwniejszy pasek w łowickim stroju, a tu buu.. po rodzinie. Ale tak padło, padło i już, i buczeć nie wolno! a jakby padło na Zosię, jedną czy drugą, to też coś znaczy? Bardzo lubię obie Zosie... ale koniec z "łowiczanką". Przejdźmy na trasę, do pogody, tu nic nie załatwiałem, ona nas załatwiła, ona nas otępiła, promienie słońca nawet wtargnęły przez kaski, i cóż, że wcześniej oglądaliśmy łowickie paski. W pocie czoła (a gówno prawda, pot się lał wszędzie, od czoła to się tylko zaczynał) wróciliśmy do domu. Sahara. Takiej Rumunii to dawno w Polsce nie widziałem, ale takich łowiczanek to ze świecą szukać w Bukareszcie.
Więcej zdjęć będzie jak aparaty ostygną. Galeria 2 zapraszam.
... a jeszcze jedno, po co Ci Justynko skarpetki, na taakie upały...
Ale mniejsza o kilometry, najważniejsze są łowiczanki, te małe, te duże też, i ten chłopczyk w pasiakach. (No i jeszcze parada pasiaków, prosiaków, małych dzików, różne opcje były, ale jak to naprawdę było - tylko Duch Święty prawdę Ci powie, wszak to Boże Ciało) a nas tak upał zmożył, że i paradować się nie chciało. Tradycyjnie wylosowaliśmy "łowiczankę", liczyłem ja, padło na zięcia, uczciwy jestem jak najbarwniejszy pasek w łowickim stroju, a tu buu.. po rodzinie. Ale tak padło, padło i już, i buczeć nie wolno! a jakby padło na Zosię, jedną czy drugą, to też coś znaczy? Bardzo lubię obie Zosie... ale koniec z "łowiczanką". Przejdźmy na trasę, do pogody, tu nic nie załatwiałem, ona nas załatwiła, ona nas otępiła, promienie słońca nawet wtargnęły przez kaski, i cóż, że wcześniej oglądaliśmy łowickie paski. W pocie czoła (a gówno prawda, pot się lał wszędzie, od czoła to się tylko zaczynał) wróciliśmy do domu. Sahara. Takiej Rumunii to dawno w Polsce nie widziałem, ale takich łowiczanek to ze świecą szukać w Bukareszcie.
Więcej zdjęć będzie jak aparaty ostygną. Galeria 2 zapraszam.... a jeszcze jedno, po co Ci Justynko skarpetki, na taakie upały...
Subskrybuj:
Posty (Atom)







