poniedziałek, 3 czerwca 2013

X Rodzinny Zlot Rowerowy - TCJ

9 czerwca (niedziela) jedziemy do Jaktorowa na X Rodzinny Zlot Rowerowy.RZR 2013
Zbiórka dla rowerzystów z Milanówka pod MCK o godz. 11,00
( w kalendarzu rocznym było o godz,10,00 ale nastąpiła zmiana czasu rozpoczęcia Zlotu przez organizatora) Wpisowe na starcie w Jaktorowie - 10 zł.
Szczegóły Zlotu na stronie organizatora http://tcj.jaktorow.mazowsze.pl/tcj.jaktorow.mazowsze.pl/
                                                             Ramowy Program Zlotu

STR na Otwartych Ogrodach

Podczas Festiwalu Otwartych Ogródów w Milanówku swój ogród otwiera rowerzystka, która do nas niedawno dołączyła - Teresa. Zaprosiła STR MIlanówek, więc jedziemy. Zbiórka pod MCK 8 czerwca (sobota) godz. 16,00. Dystans sporo mniejszy niż do Czerska.

niedziela, 2 czerwca 2013

OGRÓD BOTANICZY - Powsin

I leśność kwiatu stąd wynika
(Za pozwoleniem botanika,
Który mi tutaj racji nie da,
Bo - ogrodowa jest rezeda).
A pachnie - - Właśnie? Jak opiszę
Woń, którą kwiat swobodnie dysze?

 
To Julian Tuwim  z Kwiatów Polskich
a my nieswobodnie dysząc musieliśmy pokonać 44 km aby dotrzeć tu do Powsina swobodnie kwiatem pooddychać. 
Przybyły 22 osoby, dziewczyny jak róże (zawsze mają czas do rozkwitu, nadal ciągle w pąkach),  chłopaki jak tulipany (w ogrodzie już przekwitły), ale nasi jak najbardziej dalej się rozwijają.


i jak to zwykle na zdjęciach grupowych, ktoś robi zdjęcie, kogoś ktoś przykrył a jeszcze inny nie zdążył, to kwiatki, które akurat wzeszły, więcej wkrótce w galerii








 
Jak mózg utrudzę i wysuszę,
Zanim wykrętnie i wymyślnie
Pióro tę woń w wyrazy wciśnie,
 


e ,  to znowu Julian, nie, nie nasz, Tuwim
a teraz ja -
Trasa choć momentami ruchliwa (dziś niedziela to mniej), bez tych pól malowanych zbożem rozmaitem, spokojna, do przebrnięcia, do rozkwitu, do kwiatowej woni, do ogrodu...
... aniołek, fiołek, róża, bez
- a tam? Najpiękniejsze były rododendrony

Ale oprócz powonienia, my istoty ziemsko-rowerowe mamy jeszcze zmysł smaku. Była więc kawa, ciasteczka, był razowy ze smalcem i metką (nie metką na chlebie, metką miesną)




A powrót, jeszcze wrócić trzeba, koniec weekandu, do domu, do pracy, dla chleba. Koniec zapachów i woni - sosny, jodły, pelargonii.
Grejfrutów, cytryn, kaktusów i różnych innych wygibusów
Więc wróciliśmy a wygibusa zaliczył jeszcze Henio po drodze. Mimo zapowiadanych burz, oszczędziło nas. Pogoda na rower prawie idealna. W sumie przekręciliśmy 89 km.

I dla wtajemniczonych:
Napompowałem dwie, (pompką Zbyszka), dwie się uchowały, ale z jednej pod sam koniec i tak zeszło powietrze.
Wkrótce w galerii fotoreportaż

sobota, 1 czerwca 2013

Łowicz - Boże Ciało

Łowiczanka jestem, dana, dana, dana,
Mogę śpiewać tańczyć do białego rana.

Łowiczanka jestem z samego /Łowicza,
Od innych panienek wianka nie pożyczam.

Każda Łowiczanka ma jak gwiazdy oczy,
Każdego chłopaka od razu uroczy...


I zauroczyła Andrzeja i Henia, od lat tam jeżdżą na  Boże Ciało, można rzec to już ich taka tradycja. A, że jeżdżą teraz z nami, próbują i nas tam wkręcić. Tym razem wielu nie wkręcili, ale siódemka ich była. Tym razem turystyczny STR Milanówek połączył się z zawodowcami z WTC Warszawa. Nie mogę wiele opisać bo mnie tam nie było, ale dostałem parę fotek, a z opowiadań wiem, że warto pojechać tam za rok. Wobec tego w przyszłorocznym kalendarzu wstawimy Łowiczanka jestem, dana, dana, dana i pojedziemy.



A dalej to było tak:
Każda Łowiczanka usta ma jak wiśnie,
Kto tego nie widzi, niech go dunder świśnie.

PS. Był jeszcze z nimi Janusz ale nie widzę go na zdjęciach, może poszedł gdzieś z Łowiczanką i go dunder świsnął...
a, co to ten dunder co śwista ? - nie mam pojęcia, jak pojadę za rok to się dowiem, chyba że mnie świśnie.

środa, 29 maja 2013

ŁOWICZ

Kto się wybiera do Łowicza - dojazd indywidualny do Bolimowa. O godz 10,30 na rynku w Bolimowie czeka Andrzej z Heniem.

wtorek, 28 maja 2013

zaproszenie do Powsina

2 czerwca 2013 wybieramy się do Ogrodu Botanicznego w Powsinie. Start pod MCK w Milanówku
godz. 8,30 - dystans ok. 80 km.
Trasę poznamy przed startem, poprowadzi Monika.
Bilet wstępu do ogrodu - 8 zł.

poniedziałek, 27 maja 2013

NA CZERSK

Twierdza Książąt Mazowieckich czyli zamek w Czersku zdobyty przez szesnastkę rycerzy i rycerek czy rycerówek herbu STR Milanówek.
Ale jak to na wyprawie wojennej tuż przed Tarczynem jedna grupa na której szpicy ciągnął Jan z Grodzia i Janusz vel Korn Nacki pociagnęła inną trasą. Drugą grupę poprowadziła księżna Halina.
W Tarczynie oba wojska znów się połączyły. Jednak w kupie siła i nie ma się co rozdzielać.

Ale wróg nie spał, właśnie w Tarczynie ustrzelił
jednego z naszych. Trafiony został kniaź Stachu spod Suchej. Dostał szybki strzał na drodze wydawałoby się bezpiecznej. Ale wylizał się z ran, bardziej poszkodowany był jego rumak, ale dostał trochę owsa i mogliśmy ruszyć dalej. Przeciwnik został ukarany (mandat 200 zł) 




Potem już do samego Czerska wszytko poszło gładko. Przeciwnik wiedział, że jesteśmy mocni i nie wchodził nam w drogę. Niestety nie do końca byliśmy górą. Tuż przed zamkiem cała milanowska chorągiew musiała zapłacić myto, ale dla lekkiej jazdy była zniżka.

Po zdobyciu zamku rycerstwo milanowskie biesiadowało ponad godzinę, szukając jeszcze w międzyczasie niedobitków broniących twierdzy.
Ale i tu rycerstwo milanowskie zostało częściowo zaskoczone, schwytanych zakuto w dyby, ale nie na długo. Szybko odbiliśmy kamratów. Spożyliśmy co nieco i ruszyliśmy w powrotną drogę.
Niestety i ta nie była dla nas zbyt sprzyjająca. Widać jakiś zły duch zamkowy wysłał za nami przekleństwo i dopadła nas ulewa. Ale nie, to nie był potop. Zdążyliśmy się schronić w przydrożnej oberży, przeczekać klątwę i ruszyć dalej.


Aby zdobyć czerski zamek musieliśmy przegalopować 136 km (średnia wyniosła 20km/godz).
Bez strat wróciliśmy do milanowskiego grodu.
Przed nami wiele miejsc jeszcze do zdobycia, a ryciny z powyższej wyprawy w naszej galerii.